-
pół roku po Europie, a może rok… i co jeść
Nie jedna osoba pewnie zastanowiła się przez chwilę …rok, czy pół w kamperze… A co z jedzeniem? No przecież trzeba. Jedzą na mieście? Gotują? Przecież nie narobili zapasów w domu i pojechali kamperem wypchanym żarciem.
Albo co z higieną? Przecież kamperowy prysznic to ponoć imitacja, a nie prysznic itd. itp.
Czy są emerytami? Odziedziczyli fortunę?
Pewnie jeszcze wiele innych pytań.Jeśli już relacjonuję to wędrowanie, to oczywiście nie mogło zbraknąć jednej z ważniejszych czynności, a we Włoszech chyba najważniejszej – jedzenia.
Jedzenie w tym kraju to świętość. Dobrym przykładem -
wracamy do zimowych kosztów kamperowania
Staram się opisywać mój sposób kamperowania na dziko. A skoro wypadło zimowanie w Toskanii to oszacowałem koszty tegoż zimowania.
Chciałem je porównać do kosztów ze standardowym kamperem przy podobnych temperaturach ale ogrzewanym gazem.
W kamperze jest ogrzewanie Webasto. Koszt po cenach włoskich i najzimniejsze miesiące przy temperaturach od -4C do +5C nocami. Za dnia bywały i po -1C ale i po +14C, uśredniając oszacowałem, że kosztowało ok. 2,22 euro na dobę przy cenach paliwa średnio ok. 1,48€.
Czyli miesięcznie ok. 280 zł i cieplutko jak domu 🙂Do tego dorzucając miesięczny koszt gazu do gotowania mamy całkowity koszt kamperowania zimą we Włoszech. 🙂
Wg mnie to niedużo, a mówimy o kamperowaniu wyłącznie na dziko, bez żadnych słupków z prądem. Bez żadnego ekstra kominka czy coś.
-
internety we Włoszech
Włochy to jak pisałem porażka z internetem. Można jeszcze jeżdżąc po większym mieście stawać co kawałek i mając na dachu antenę wifi próbować trafić na otwarte wifi, ale to na zasadzie, że włoski matołek nie założył hasła. Ale teraz to już rzadkość, bo kto ma ADSL, więc i router, to dostaje router od firmy z już założonym hasłem i na kartce co ma wpisać.
Ja zbudowałem własną instalację mobilną. Kosztuje takie coś parę złotych, ale wygodne. Po prostu jest w kamperze wifi a komputery i inne urządzenia -
oszczędzamy prąd…
Za prąd w kamperze teoretycznie nie płacimy, jeśli są panele słoneczne. No i oczywiście jeśli jest słońce. Dodatkowo ładowanie pakietu akumulatorów domowych odbywa się zawsze podczas jazdy i każdego odpalenia silnika. Ale co jeśli stoimy w miejscu, a słońca nie ma? Dobrze nauczyć się oszczędności, to raz. Dwa mieć urządzenia, które nie są prądożerne 🙂
Te prądożerne, korzystające z 230V warto na ile się da przerobić na zasilanie z 12V. Przetwornica 12V -> 230V to spore straty energii. Lepiej stosować mniejsze DC/DC na konkretne napięcie. Mają wyższą sprawność i znikomy prąd jałowy. Dla laików, to taki prąd, który coś zużywa, gdy nie jest używane, a jest podłączone do prądu 🙂Przykładem może być laptop. Każdy ma zasilacz na 230V, ale
-
upload zdjęć we Włoszech
Małe info o tym, dlaczego fotki są małego rozmiaru…
Mam tragiczne łącze internetowe i strasznie wolno fotki się wgrywają na serwer. Te małego rozmiaru, które wrzuciłem zajmują i tak sporo czasu.
Tu przykład ile czasu zajęło wrzucenie 10 zdjęć na serwer:
Start: Dzisiaj 16:48
Koniec: Dzisiaj 16:55Tak, 7 minut. A to dosłownie 10 zdjęć i malutki rozmiar do tego.
Włochy to kraj 3go świata, czy się ktoś z tym zgadza, czy nie. Internetowe średniowiecze. 5 lat tu, to wiem co mówię.
Ci co jadą na wakacje, napstrykają fotek, wrócą do Polski, włączą 100mb/s internet mają z górki, klik i poszło. I mogą pisać wysyłaj większy rozmiar. Ok, ale …jak?
Jak fotografuję lustrzanką, to mam RAW’y zajmujące naście MB, w JPG to jest np. 4 – 6MB. Jak ja to mam wysłać przy użyciu tego co mam TU? Z neta, który ma upload 0,2mb/s ?Co z tego, że mam w kamperku małe biuro, router, własne wifi, na dachu kampera jest antena 3G, mogę nawet stanąć przy BTS, gdy max upload w sieci Wind to 0,4mb/s i nigdy nie było więcej. Nawet modem 42-ka nic nie daje.
Mógłbym jeszcze wysyłać z Vodafone, który jest szybszy, ale mies. limit to 7GB, no i tylko na nim działa VOIP. Gdy zużyję 7GB net nawet nie zwalnia. Kompletnie nagle odcinają i papa internety.
No średniowiecze… ale już niedługo kolejny kraj 🙂
Na razie musicie się zadowolić tym, co jestem w stanie wysłać, nie wyrzucając komputera z nerwów przez okno. 🙂Taki szał:
-
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Kilka fotek…
Miało nie być, ale będzie. Jak pisałem, kamperem do Rzymu nie wjeżdżałem i jechać już na 99,9% nie ma sensu. Bo po co? Żeby ukradli?
Kiedyś tam mieszkałem, więc tym bardziej po co? No i miałem dylemat, czy dorzucić trochę fotek z tego miasta. Ale co tam.
Postanowiłem zrobić Wam prezent i oto są. Zdjęcia z Rzymu.
-
pstrykanie fotek
Nie wszystkie fotki robię lustrzanką. Nie chce mi się jej zawsze po prostu nosić. Część pstrykam w miarę dobrym, ale już leciwym kompaktem, a jak jego nie mam w kieszeni, to komórką. Poniższe też są taką mieszanką. Coś podobnie jak Włosi, mieszkając tu nie latają z cyfrówkami. Sporadycznie tylko, gdy jakieś nowe miejsce.
Ale od czasu decyzji, że piszę bloga, staram się jednak targać „lusterko” ze sobą w każde miejsce. 🙂















































