-
prehistoryczny Uist i domy ze strzechą
Jak pamiętacie, wyspę Barra opuszczałem niechętnie. Jeśli miałbym podsumować na tą chwilę, to na pierwszym miejscu do odwiedzenia z Hebrydów zewnętrznych polecałbym wyspę Harris. Może pogoda mniej dopisała, gdy tam byłem niż na Barra, ale Barra po 4-5 dniach zaczyna się nudzić. W tym czasie samochodem zdążymy zajechać w dosłownie każdy zakamarek, a nawet trochę poleżeć na plaży gdy dopisze pogoda czy pochodzić po górkach. Można też „zdobyć” dla zabawy wszystkie krańce wyspy, albo objechać w koło raz zgodnie ze wskazówkami zegara, a następnie w przeciwną i zobaczyć te same miejsca z dwóch perspektyw. Ja tak zrobiłem Naprawdę warto. Warto też mieć raz słońce za sobą ale i przed sobą, czy pojechać rano i jeszcze
-
w poszukiwaniu miejscówki pośród niczego na North Uist
i najlepiej w zasięgu, bo akurat w tej części wyspy powinien być i mam tu na myśli taki minimum HSDPA albo LTE tak jak na obrazku na stronie sieci. Problem w tym, że jak łapię, to akurat tylko mijanki, a jak ciekawe miejsce przy morzu, to „no signal”.
Dobra, wiecie co? Mam to w dupie, objechałem w kółko tą całą północną Uist i nuda. Jadę na południowy, albo Benbecula. O Benbecula brzmi fajnie, to może tam będzie ładnie 🙂
Albo jadę nad morze. Staję na chwilę, wrzucam najbliższe miejsce do morza. Jadę. Dziś przecież mam zrobić grilla, a zasięgu poszukam -
w błędnym kole na wyspach
Każda wyspa w zależności od wielkości daje większe lub mniejsze możliwości jej zwiedzania na 4 kołach. Rower też mam, bagażnik na rowery również, z tym, że nie zdążyłem go zamontować przed przyjazdem Grzegorza i pojechałem bez. Czyli zostaje mi albo na kołach, albo z buta, z tym, że zasięg od kampera jest ograniczony, bo po to go mam, żeby na noc wrócić, wykąpać się i wyspać wygodnie.
Te mniejsze wysepki mają z reguły jedną drogę wokół, czasem poprzecinaną kilkoma mniejszymi plus trochę bocznych. 1-3 dni to max na taką wysepkę. No chyba, że jest pogoda i chcemy spędzić kilka dni na plaży. Ale pogoda w tej części Szkocji to hmmm, brzmi trochę jak żart. Coś jak żart z zasięgiem internetu. 🙂
A wiecie, że to środek sezonu? Tak. Tam na południu w Hiszpanii, czy Włoszech albo Grecji jest teraz tłok, ścisk, upały i miliony turystów. Tu też jest sezon i też są turyści, tyle, że jest ich mniej niż spotykałem jeżdżąc po Europie …poza sezonem 🙂
I to jest sezon. Wiele miejscówek jest -
w kierunku promu… czyli powrót na Harris, Tarbert i wyspę Scalpay
Opuszczając okolice Stornoway liczę się z tym, że mogę być znów bez zasięgu internetu przez ileś kolejnych dni. No ale nie dla internetu tu jestem. On jest potrzebny co kilka dni abym mógł robić w miarę bieżące wpisy na blogu. No i czasem wysłać jakieś fotki znajomym. Takie, których na blogu nie umieszczę 😀
Wracam na wyspę Harris. Nie planuję nigdzie dłuższych postojów. Planuję natomiast pojechać na Isle of Scalpay. W sumie wyspę Lewis poza dwoma miejscami zjeździłem całą. Szkoda, że przez sporo czasu pogoda była do dupy.
Czas wrócić na Harris no i pasuje wreszcie pojechać na -
Stornoway – czas złapać zasięg i może jakieś rybki
3 dni w jednym miejscu wystarczy na zwiedzenie okolicy. Czas złapać zasięg i wrzucić fotki na bloga, zrobić zakupy. Jeśli chodzi o zasięg to jest krucho. Bardzo krucho. Ale wiem, bo sprawdziłem, że w Stornoway jest. Spore miasto. Zasięg i to nie tylko w sieci Three, ale może i w innych. Aha i jest Tesco i inne sklepy. Czyli przy okazji zrobi się zakupy.
Z tego miasta pływa też prom, można by już się zawinąć, ale to tylko opcja, z której nie skorzystam 😀
Na noc zostajemy obok parkingu promowego. Niezbyt cicho, bo ciągle przyjeżdżają miejscowi gówniarze autami z zjebanym tłumikiem. Oni to chyba tjuningiem nazywają. A ja przedłużeniem fiuta. Bo jak nie widać, to -
karaibskie plaże i krowy hipisy
Wyspani, wypoczęci… żartuję. Nie za bardzo chce się spać, gdy właśnie dotarło się w nowe śliczne miejsca, które czekają na odwiedzenie. No może godzinka leżenia z zamkniętymi oczyma i rozmyślania gdzie najpierw.
Padło na powrót do Uig, bo trzeba złapać kontakt z bazą i sprawdzić kilka rzeczy. Internety to porażka w tej części świata, ale w Uig jakoś działał. Przy okazji załatwiamy temat biletowy na powrót, bo to min tydzień czekania. Tak się przynajmniej okazało na miejscu. Dziś poniedziałek, rano, a najbliższy prom na niedzielę za tydzień, ale to ciut za

















