-
Trochę mechaniki i Animal Planet w jednym
3 czy 4 dni temu…
Jedziemy sobie, jedziemy i słyszę… normalnie Harley Dawidson.
A nie to u nas. 😛
Widziałem, że na wydechu był lekki przedmuch, dlatego silnik głośniej chodził, ale żeby aż tak? Szybki skan sytuacyjny i pamiętam mały zgrzyt na ostatnim zrzucie. Cholerne betonowe krążki. To chyba będzie to. Znaczy… Nie od razu, bo ujechaliśmy kilka km i nagle ten solidny bas, jak z BMW po wiejskim tuningu. Nie no porażka, do tego pod górę, zwalniam, jeszcze gorzej. Już wiem, że coś z wydechem, dziura albo coś. Jest kawałek wysepki, nawet drzewa i dzicz naokoło. Stajemy.
Zaglądam pod spód – ta fotka mówi wszystko.To koniec myślę. Gdzie ja tu na wiochach naprawię albo kupię taką rurę. Nie ,nie mogę szukać mechanika z taką prostą usterką. Coś wymyślę.
-
5% technicznie…
Jak budowałem mojego kampera, to doczytałem, że większość ma dociążony tył i przez to przednio napędówki mają gorzej. Budując rozłożyłem tak masy, że dużo ciężkich rzeczy, woda, lodówka, akumulatory, szafka z ciężkim żarciem są z przodu. Bagaże z tyłu.
Do końca nie wiedziałem jak to się odbije. Ale nieraz czytałem o problemach z ruszeniem i kółka z przodu kręcą na mokrym.

Ok, to tyle na technicznie.
Moje intuicyjne rozłożenie mas sprawiło, że kamperek wspina się nawet na mokrym pod takie wzniesienia, że tubylcy patrząc kiwają głowami. Stromo, ciasno, a tu taką szafą. No cóż daje radę, ale wyjazd na lago santo, to było ok 14km na 3cim, a nieraz 2-gim biegu. Wbrew pozorom nie dlatego, że nie dawał rady tylko… no żeby utrudnić zagadkę, to skręcając w prawo mogłem szybciej wjeżdżać, a w lewo…. niestety wolniej. Koniec zagadki.Wiecie dlaczego? Bo
-
CD koordynat z Toskanii
Z Montopoli jak pisałem zwialiśmy na strzała, byle przejechać do gór. Minęliśmy Lucca, tam nie stawaliśmy nigdy. Nie znam miejscówek. Ale jakieś mamy na liście.

No to lecimy:
San Cassiano: (ładne widoki, ale trzeba się wdrapać)
44.0381349,10.6356552 – spory parking, ale duży spad
44.0414001,10.6267261 – parking z placem zabaw
La Lima:
44.067196,10.7650798 – parking, nocowaliśmy, bardzo spokojnie.
44.0641615,10.7662386 – tu lepszy parking, ale nie jest równo.
Mammiano:
44.0568892,10.7756491 – w cieniu drzew z widoczkiem
Casotti:
44.0975893,10.7513067 – parking koło punktu informacji. Można zostać.
La Regine:
44.1323603,10.6857964 mniejszy darmowy, większy dla kamperów płatny. Nocowaliśmy tu też. Na przeciwko restauracja. 🙂
Abetone – kilka parkingów:
-
miejscówki dla kampera w Toskanii
Posiedziałem trochę przy g.map i odszukałem (przeniosłem z AM) część zapisanych lokalizacji…
Znad morza podałem w innym temacie, później przekopiuję i dorzucę więcej.
Tutaj tylko mały wycinek od spotkania z Janus’em:
Vinci:
43.7809152,10.9283741 – parking z cyganami, ale w rozmowie z jakimś urzędnikiem mieli ich usunąć stamtąd na zawsze.
43.7838132,10.9226449 – tu nocowaliśmy. Brak zrzutu i trochę pochyło.
Ponte a Elsa:
43.6910441,10.8964451 – nie byliśmy tu razem, ale znamy parking, można stanąć.
San Miniato:
43.6941859,10.8357413 – parking ze zrzutem
43.6930592,10.8322048 – można przenocować.
Castelfiorentino:
43.6088575,10.9634171 – zrzut, parking dla kamperów
43.59892,10.958844 – koło lidla też czasem stają -
pada, wreszcie pada…
Dziś leje, więc siadłem do laptopa, chciałem wrzucić miejscówki wg map google, to internet lichy. Google map się nie otwiera. 🙁
Zresztą jak to z internetem bywa bo nie ma stałego łącza w kamperze. Raz jest, raz nie ma. Tak już jest.
Przerabiam sprawdzone miejscówki z AM na współrzędne do google. to zajmuje dużo czasu, a jeszcze zwiedzamy, jeździmy, imprezujemy, czasem naprawiamy coś w samochodzie.
3 dni temu mieliśmy upierdliwą awarię. Do dziś nienaprawiona, tylko „załapane”. Muszę części z Polski zamówić, bo tu 5x drożej
Muszę o niej napisać, to może ktoś coś doradzi.Wszystko będzie
Teraz ma padać najbliższe 4 dni, więc specjalnie dla wziąłem się za to i powrzucam w relację bieżące koordynaty, gdzie staliśmy, spaliśmy, parkowaliśmy.
Nawet jakbym miał posiedzieć przy laptopie kilka godzin.
Może tak będę już robił. A zaległe polecą hurtem, albo będę uzupełniał niechronologicznie.
-
dalsze wędrówki po górach
W zeszłym tygodniu przez przypadek 🙂 znaleźliśmy kilka fajnych miejscówek.
Dziś postanowiliśmy pomimo upału zrobić grill, bo po południu się trochę zachmurzyło i ochłodziło. Ochłodziło, znaczy temperatura spadła do 31C i lekko wiało.
Decyzja, dziś jemy pieczyste. Padło na boczek i moją wersję cevapcici. Wszystko z sosem tzatziki no i zimnym browarkiem.
Oczywiście nie zwariowaliśmy i żarełko było robione na zewnętrznej kuchence.
-
Lago Santo
Z moich znajomych nikt nigdy nie wspominał o tym polodowcowym jeziorze. A szkoda, bo warto. Chociaż z drugiej strony… Jak ktoś widział morskie oko, to dupy nie urywa. No i nie da się stanąć nad samym jeziorkiem.
Dojechać można drogą łatwiejszą, ale my wybraliśmy polecaną przez tubylca. W sumie nawet AM nie chciała puszczać nią, dopiero zmuszenie jej do współpracy zaowocowało, że jednak odnalazła jeszcze jedną dróżkę do Lago Santo w swoich mapach. Pojechaliśmy od strony Dogany.
Większość drogi jechaliśmy na 3-im biegu, a często i na 2-gim. Momentami droga wąziutka, że raczej kamperem o normalnych wymiarach, nie blaszanką chyba nie dałoby się przejechać. Gdy wjeżdżaliśmy w tą uliczkę w Dogana, to miejscowi wytrzeszczali oczy „A gdzie oni tu tym wielkim”
Większość ludzi w w wioskach po drodze jeździ głównie 4×4, a tu taka gablota. 🙂
Dojechaliśmy i warto było.
-
parkingi w Abetone
Gdyby ktoś chciał stawać na parkingu w Abetone i tam zostać, to wklejam cennik. Moim zdaniem warto. Tym bardziej, że płacimy tylko za stanie w dzień.































