podróże
-
od Poitiers po Cholet i Bourgneuf-En-Retz
Poitiers, tak to była ta miejscowość, na której przerwałem opowieść, jakby się film urwał. Opowieść, która nigdy miała nie powstać i która może nigdy się nie zakończy.
Z Poitiers jedziemy do zamku w Dissay, później coś nam odbiło i jeszcze postanowiliśmy zobaczyć zameczek w La Ribaliere (jakoś tak)
A tak mi się przypomniało, czy pisałem o zamku z którego zajumaliśmy rozmaryn? Tam nie tylko rozmaryn, były jeszcze zamkowe jabłka i orzechy laskowe. Gdyby nie zdjęcia to nawet bym nie pamiętał. Z jabłek to chyba był nawet niezły kompot. W każdym razie zostały skonsumowane w całości.
Z rozmarynu z tego zamku do dzisiaj ostała się jeszcze buteleczka z oliwą. Taki przepis na smaczną oliwę. Bierzemy oliwę, butelkę albo słoik i wrzucamy co chcemy, np. rozmaryn, czosnek (oczywiście w łupkach), można dorzucić ostre papryczki chili czy np. pieprz w ziarenkach. No dosłownie co tam chcemy i jakie smaki lubimy. Po min 2-4 tygodniach mamy smaczną oliwę. Ona chyba nigdy się nie psuje i nie traci aromatu. Ja po roku dodawania jej do potraw (mam kilka różnych smaków) i uzupełnianiu świeżą mam cały czas oliwy smakowe. Taką oliwą można też pokropić pyszny chlebek i posypać odrobinę parmezanem i wcinać przepijając czerwonym winkiem. -
szkockie życie toscanera
Ostatnio wpadłem w wir rozwijania moich biznesów. Tak, tak, mam w UK firmę od lat. Zmieniłem tylko formę, bo poprzednią zamknąłem, więc czasem cały dzień od rana do nocy, a czasem nic nie robię tylko łażę po plaży albo górkach. To lubię bardziej niż pracę 😛
A wczoraj była ładna pogoda bo tu już szkockie lato, to obiecałem czterołapowi, że będzie wodowanie. Uszy od razu na baczność gdy wypowiem to słowo. Co ono oznacza? Domyślacie się zapewne.
No i było.Jaka radość na psim pysku 😀

-
toscaner na dziko po Europie – Szkocja część 1
-
toscaner 500 dni w podróży i kamperowania cd.
Zapomniałem napisać, ale

W tym tygodniu minęło 500 dni od wyjazdu kamperem w podróż po Europie 🙂

Wiele kilometrów przez ten czas przejechał dzielny złomek. Kilka razy miał coś naprawiane. Coś tam też się w tym czasie zepsuło w kamperze. Naprawiałem np. ogrzewanie, bo padła elektronika pieca, było też kilka innych awarii. Jednak jeśli mogę podsumować ten okres, to muszę uznać kamperka za wyjątkowo niezniszczalnego i niezawodnego. Większość (może 99%, a może 95%) rzeczy nie zawiodło nigdy w niczym. Zepsuły się przez ten okres jeszcze 2 czy 3 zamknięcia do szafek, ale kupiłem ich z 6 na zapas, więc mam jeszcze na kolejne 500 dni

Zrobiłem też kilka modyfikacji i małych przeróbek. Padła też mała przetwornica, a raczej została „zabita”. W sumie dużą włączają sobie wszystkie potrzebujące ją urządzenia to nie odczuwam braku tej małej. Aha w styczniu złomek dostał nowe akumulatory do części mieszkalnej. Z grubsza tyle. Aha i musiałem raz przetkać odpływ w kabinie prysznicowej. To takie „grubsze” prace.
Z innych rzeczy totalnie nic się nie zepsuło, nie urwało. Nadal nic nie skrzypi, nie zgrzyta podczas jazdy. No może puste butelki w barku, albo czasem nieumyte gary w zlewie.Co teraz?
-
powrót do Falkirk
Wybieranie zdjęć z Francji idzie jak po grudzie. Mam ich tysiące. Z samej Szkocji też podobnie. Ze Szkocją czy Francją oczywiście fotografowania nie zakończyłem, ale wymyśliłem, że skoro to jest relacja na dziko, to wcale nie znaczy, że ma być chronologicznie. Czyli z chronologią też na dziko 😛



W Szkocji piękna pogoda, to aż chce się jeździć a nie siedzieć przy lapie i fotki wybierać, więc jakoś przejazdem padło znów na Falkirk. Trochę z lenistwa, bo pomimo, że w sezonie już trzeba „żydowi” uiścić 2£, to jednak warto. Poza walorami jakie ma to miejsce są jedne z nielicznych na całej wyspie …krany z wodą za darmo. Tak, to co na kontynencie jest jakby normalnością, to tu niemal na palcach jednej ręki. W sumie na ponad setkę odwiedzonych miejscówek „darmowych” lub prawie, znam tylko kilka miejsc, gdzie mogę podpiąć kampera jak na fotce i zatankować. Nawet choćby z tej radości warto tu zajechać. Normalką jest latanie z butelkami. Rekordem było z pół kilometra w Wallasey. No a jeszcze obrócić tak z 5 albo więcej razy.
Spacer farmera jak nic. Taczki by się przydały. 😛 -
self feeding fire, czyli nie trzeba dorzucać :)
-
o dupie marynie
Z montowaniem wideo była chwilowa przerwa. Niestety mój wiekowy już mac zaczął wydawać takie dźwięki, że zagłuszał webasto.
Konkretnie padał mu wentylator procesora, a raczej procesorów. Szlak go ze starości trafił i czasem stawał i nie chciałem, żeby szlak trafił też procki z przegrzania, gdyby cuś.Wczoraj odebrałem paczuszkę i wymieniłem. Teraz mogę montować co chcę i lapek się nie przegrzewa. Przy okazji spotkałem się z ciekawym szkockim patentem na niegasnące ognisko. Znajdę filmek i wrzucę.
Od jakiegoś czasu łazi za mną włoska kuchnia i włoskie smaki. Już tyle miesięcy poza makaronią. Ile można żreć tego Haggisa?
Niestety pizza w Szkocji wyleczyła mnie z jedzenia pizzy w tym kraju na kolejne miesiące, jak nie całe życie. Bo raczej na zawsze. Znaczy we Włoszech ok, ale to na zawsze znaczy: Nigdy więcej pizzy w UK!!!
Jak szykować coś włoskiego to tylko w wersji „home made”. No i oto włoskie ragù wcinane przy zachodzie słońca nad „szkockim” morzem. Da się? Da
Przepis oczywiście znacie, bo już gdzieś był podawany.A i ciekawostka. Po czym poznać, że lato się w Szkocji zaczęło?
Znaczy jeszcze się nie zaczęło, ale się zacznie. Czyli po czym to poznać? Wie ktoś?
-
gdzie kupić i jak doładować konto w brytyjskiej three
Gdzie kupić sim już wiecie. Żeby aktywować w Three nie trzeba żadnych cudów ani nawet innego internetu. W tej sieci internet działa nawet jak nie ma nic na koncie. Ale jest ale… otwiera się tylko strona three.co.uk 😀
Oczywiście rozumiecie, że skoro się otwiera, to już wszystko załatwimy i aktywujemy sobie pakiet jaki chcemy. Jest też minus… doładować konto online można używając tylko konta bankowego z UK albo karty z konta UK. Żadna karta kredytowa spoza UK nie doładuje THREE. Próbowałem i polską i włoską i dupa. No ale zdradzę kolejny sposób i na to. Można poprosić kogoś kto takie konto ma w UK, albo … kupić doładowanie na allegro czy ebay.
No ostatecznie odezwać się do mnie i coś się wymyśli. 😀Jak już mamy to nieszczęsne doładowanie w postaci iluś tam funtów, np. 20£, to pakiet sami włączamy nawet nie mając internetu. Proste jak drut.
Jak będę robił kolejną aktywację (co miesiąc aktywuje się po doładowaniu, nie robi automatycznie) to wrzucę screeny co gdzie klikać krok po kroku.
No i sima to sobie kupcie, niech leży. Z THREE się nie przedawniają nigdy. Nie to co np. zasrany Vodafone, który po 3 miesiącach od włączenia do śmieci jeśli nie doładujemy kasy.
Chyba już wyczerpałem temat. Przynajmniej na te 20 krajów wraz z UK. 😀wrzucam też na wszelki wypadek wersję dla tych, którzy są w Australii, tak na wszelki wypadek, tam też działa 🙂
























