-
Dookoła Irlandii – część 1
Kącik VanElli
Irlandzką objazdówkę rozpoczęliśmy w porcie Rosslare, skąd udaliśmy się w kierunku zachodnim. Na mapie widać jaką trasę mniej więcej pokonaliśmy w ciągu trzech tygodni. W zasadzie jedyne założenie, poza kilkoma wcześniej zaplanowanymi miejscami do zobaczenia, to było jazda wzdłuż wybrzeża. Reszta jak zwykle układa się sama.
Jakoś nigdy wcześniej nie miałam okazji odwiedzić tego kraju. Do Irlandii przypłynęliśmy promem z francuskiej Bretanii. To była moja pierwsza tak długa przeprawa promowa i mam nadzieję, że kolejna nie nastąpi zbyt szybko. Ponad 17 godzin niezłej mordęgi i nabijania kolejnych kilometrów pomiędzy kajutą a pokładem, w celu chociażby chwilowego uspokojenia wariującego błędnika. Na samo wspomnienie o tym zaczynam odczuwać bujanie, brr…
-
houseless not homeless – kamper drugi dom, a może pierwszy
Gdy zaczynałem przygodę z karawaningiem, spotykałem się z określeniem, że kamper czy przyczepka kempingowa to drugi dom. Oczywiście jest to logiczne, że ludzie tak nazywają swoje domki. Taki prawdziwy kamper ma praktycznie wszystko z wymaganego minimum, co mamy w domu. Nie będę wyliczał wszystkiego oczywiście, ale wiadomo, że chodzi o łazienkę, prysznic, kuchnię, łózko, jadalnię, ogrzewanie itd.
Różnica jest tylko w metrażu. Chociaż gdyby teoretycznie ktoś miał kawalerkę włoskiej wielkości czyli tzw. monolocale, które potrafią mieć np. 15 m2 i przez przypadek przyczepę kempingową z UK, które to potrafią mieć np. 16 m2, to co jest dla niego pierwszym, a co drugim domem? Czy
-
street art in Edinburgh – festiwal graffiti w Edynburgu
Niedawno mieliśmy okazję załapać się na małą imprezę, w której uliczni artyści tworzyli dzieła przy pomocy farb w spray’u, czyli tzw. graffiti. W Edynburgu są 3 takie miejsca, gdzie miasto zezwala na legalne malowanie ścian. Jedno z nich znajduje się w dzielnicy Leith, niedaleko supermarketu Asda.
Na początku myślałem, że cała impreza to będzie kilka czy tam kilkanaście osób, które będą robiły jakieś swoje bohomazy przy pomocy sprejów. Jednak na miejscu okazało się, że była to całkiem spora impreza. Agregat zasilał nagłośnienie, ludzie rozpalali grille, a sami twórcy malowanych dzieł również przygotowali się dość dobrze. Nie tylko
-
o VanElli, czyli o mnie :)
Witam serdecznie na mojej stronie! Jest mi niezmiernie miło, że tutaj trafiłaś/trafiłeś.
Mam na imię Ela i od 2017 żyję w ciągłej podróży. Razem z moim chłopakiem Robertem Toscanerem mieszkamy na całych 8m2 czyli w samodzielnie zbudowanym przez Roberta campervanie. Podróżujemy po Europie ale przymierzamy się również na dalsze trasy. Na liczniku kilkanaście krajów i ciągle dodajemy następne.
Jak to się zaczęło?
-
Złomki – budowanie kampera, problemy, wyzwania i opóźnienia
Co robi Toscaner? Pewnie wiele osób zadaje sobie to pytanie od jakiegoś czasu. Toscaner buduje kampera. Ale nie zawsze z tym budowaniem jest tak kolorowo jakby się chciało. Czasem trzeba odetchnąć od budowy i np. pojechać na grzyby. 🙂
Ale głównie coś buduję. Wiele osób myśli, że budowanie to się wytnie kilka desek, położy izolację, później kilka kabli i węży i hurra, jedziemy. Niestety, budowanie, to również godziny, jak nie dni spędzone przy ekranie laptopa i szukanie wszystkiego online. A ja jako, że
-
Złomek van Dakar – już najwyższy czas: izolacja sufitu kampera
Wzmocnienia pod prowadnice do szafy już zamontowałem i wszystko przygotowane do ich przykręcenia, ale najpierw trzeba dać sklejkę na sufit aby je przykręcić. Sufit musi wyglądać ładnie, a jak. 🙂
No a żeby położyć sklejkę, to musiałem skończyć izolować sufit. Tym razem dla odmiany puściłem kable do oświetlenia wcześniej, bo planuję zrobić oświetlenie przez całą długość kamperka. Jeszcze szukam lampek, jakie sobie wymyśliłem, ale mam nadzieję, że wreszcie wyłowię coś ładnego w czeluściach online’owych zakupów.A co dziś zrobiłem? A bardziej co zrobiliśmy, bo przy izolowaniu sufitu pomagała mi
-
Złomek van Dakar – zmiana planów i kilka przemyśleń. Kiblo-szafa, drugi rząd i stolik w salonie
Wiele osób pytało mnie dlaczego tym razem nie zacząłem od izolacji. Część ścian już stoi a izolacji nadal nie ma. No poza podłogą oraz częściowo na suficie.
Otóż budując Złomka van Dakar chciałem go szybko skończyć i szybko ruszać na południe. Do Afryki na zimowanie. Ale niestety jak zawsze wyszedł poślizg z kilkoma zamówieniami, w tym coś, co blokuje mi skończenie łazienki. Partacze u których zamówiłem króćce do podłączenia baterii prysznicowej sprzedawali więcej niż mieli i niestety musiałem czekać. Poza tym wcześniej już zmieniłem plany co do łóżka. Miało być stałe, ot tak po prostu rama ze szczebelkami jak w Ikea i na to materac. Ale bardzo chciałem zrealizować projekt balkonu w kamperze. O balkonie rozważałem już
-
Złomek van Dakar – balkon, taras w kamperze do 3,5 tony
Zrobiłem sobie balkon w kamperze. Tak balkon, czy taras jak niektórzy wolą to nazywać. Pewnie różnica w nazwie zależy od wielkości. Wg mnie taka wielkość to balkon. No … ale jak to balkon? A więc balkon to taka platforma, która będzie mocowana na zawiasach i opuszczana na linkach z wytrzymałością pewnie z pół tony na jedną. A są dwie. Czyli lekko tona. Dzięki temu nie musi się wspierać na drzwiach i zawiasach drzwi. Czy to działa? Działa jak cholera.
Balkon zmontowałem kilka dni temu, a wpis o nim dopiero dziś. Przez ostatnie dni już kilka osób po min chodziło i nawet nie drgnie.























