-
awaria ogrzewania
Kolejną awarią, która zdarzyła się chyba w lutym, a obiecałem w końcu opisać i chyba poważniejszą były przecieki w układzie ogrzewania.
To całe moje długo projektowane ogrzewanie, układ bolera, podłoga itd. okazało się, że ma jedno słabe ogniwo. A raczej 8 czy 10 takich ogniw jak pamiętam. Nie chce mi się szafki otwierać teraz.
Ogniwem tym były króćce, zgadnijcie… włoskie króćce półcalowe, plastikowe (miały wytrzymywać gorącą wodę).
Pewnego dnia, w rozdzielni CO, koło zaworu bojlera zauważyłem wilgoć na alufoxie. Ki cholera myślę. Przetarłem papierowym ręcznikiem. Zielony. Takiego koloru płyn zastosowałem. No i trybiki zaczęły pracować. Nie mogłem zlokalizować usterki, skąd, bo to nie lało, tylko -
higiena w kamperze
Każdy jest inny i inaczej podchodzi do wielu rzeczy.
Wszystko zależy od wielu czynników i od… miejsca siedzenia. Zależy również od tego, do czego nam dana rzecz jest potrzebna.
Niektórzy przecierają szmatką swojego kampera codziennie, są tacy, co nie gotują w kamperze nawet wody na herbatę, a podobno są i tacy, którzy do dziś nie pozdzierali od nowości folii z kibelka i …dalej nie wiem co. Krzaki?
Jeden się kąpie codziennie inny kombinuje…
My użytkujemy wszystko tak jakbyśmy byli w domu. Po to do cholery mam mobilną chałupkę, żeby była chałupką i czuć się jak w domu.
Zauważyłem, że najwięcej kontrowersji jest związanych z prysznicem. Wielu uważa ten kamperowy za imitację i twierdzi, że co kilka dni i tak trzeba zajechać na kemping i porządnie się wykąpać. W standardowych kamperach z reguły tak. Podczas kąpania woda leje się wszędzie i po kąpieli trzeba wszystko wycierać. Nie wiem, nie miałem nigdy takiego kampera. I nie chcę mieć. Postanowiłem zaprojektować wygodny prysznic wykorzystując kabinę prysznicową o domowych wymiarach. Kabina ma 70x70cm i stała się dziwna rzecz, bo… -
Pora na wyjaśnienia
Ten blog w zamyśle nigdy nie miał być tylko o podróżowaniu. Takich jest setki, albo tysiące. Wszystko jest piękne, kolorowe, same ochy i achy. Tak może jest, ale raczej w czyjejś wyobraźni, albo jak zwykle jadąc na krótki szybki wyjazd, ludzie starają się wymazać z pamięci nieprzyjemne momenty, często o nich celowo nie wspominają. To są awarie, to są jakieś problemy z ludźmi czy nawet kradzieże albo inne przygody.
Postanowiłem od początku pisać życiowego bloga, czyli nie tylko fotki z pięknych miejsc, ale jeśli jest brudno albo inne rzeczy, to też je zobaczycie. Jeśli coś się zepsuło, to napiszę jak sobie z tym poradziłem. A co.
Problemy techniczne -
szum fal o poranku
Wracając myślami do Amiaty, pamiętam, że marznąc tam i patrząc na śnieg za oknem, miałem malutkie marzenie. Coś co jest dość trudne, gdy podróżuje się po hotelach i tego typu wycieczkach. I pie..rzyć snowboard.
Chodzi o to, żeby rano, po obudzeniu się i uchyleniu okna mieć morze i słyszeć szum fal za oknem. Poranna bryza. itd. i itp inne tego typu pierdoły. Wbrew pozorom jest to trudne, gdy jeździ się na wczasy. Z reguły w folderach są zdjęcia morza, ale finalnie okazuje się, że te całe all inclusive mają pokój od strony ulicy i do tego dość głośnej.Kamperem to w pewnym sensie wolność, więc chciałem mieć morze za oknem. Dosłownie niemal na wyciągnięcie ręki. Rano otwieram okno, i pijąc kawę patrzę i słucham szumu fal. 😛
Okazało się, że we Włoszech nie jest to takie łatwe, a przynajmniej
-
Z daleka z ketchupem. Przepis na oliwy smakowe.
Zakaz używania keczupu na pizzę. Nie żartuję. Nie mogę na to patrzeć, a Włosi dostają zawału. Ok. może jedząc jakąś wstrętną z mrożonki albo z taniej pizzerii w Polsce trzeba zakamuflować jej smak polewając czerwoną mazią, jednak stosowanie do włoskiej pizzy to profanacja. Coś jak lpg do sportowego samochodu.
Pizzę można za to skropić oliwą z oliwek lub smakową jak już ktoś musi. 🙂
Taką aromatyczną oliwę do skropienia gotowej już pizzy można kupić w buteleczkach. Ja robię sam. Zawsze kilka wersji. Oliwę zawsze robię na bazie -
pieczemy pizzę :)
Nie zjeść pizzy we Włoszech? No jak można. Oczywiście zjadłem ich dziesiątki, jeśli nie setki 😛
Ale tym razem będzie pieczona wg neapolitańskiego przepisu, który znam od jakiś 16 lat. Piekarnik jest, reszta też jest. Czyli do dzieła…Ciasto:
2/3 szklanki mleka (lub mleka z wodą) podgrzewamy, żeby była ciepłe, do tego trochę drożdży mieszamy. Nie wiem ile, trochę, bo na oko od nastu lat.
Powiedzmy, że 1/3 małej kostki.
Mąkę sypiemy np. do miski i wlewamy mleko z drożdżami. Trzeba dać tyle, żeby -
termy w Venturina Terme
Ostatnio takim odwiedzonym darmowym parkingiem jest parking przy termach w Venturina Terme. Jest to darmowy parking jednego z włoskich klubów kamperowych. Można nawet kupić jakieś drobiazgi jak np. chemię do toalet i inne. Oczywiście całe zaplecze serwisowe. Jedyna rzecz na której klub zarabia to …woda. Trzeba wrzucić „ojro” do maszyny coby zaczęła płynąć.
Teoretycznie można w takich miejscach stać ile się chce. Nikt nikogo nie przegoni. A i zawsze są jakieś atrakcje. Tutaj termy, winiarnie, no i okoliczne krajobrazy. Mam nawet jakieś zdjęcia.
Zdarzało się również wracać jeśli miejsce było sympatyczne i okazało się, że przez kolejne np. 3 dni nie znaleźliśmy w okolicznych miejscowościach żadnego zrzutu.
My nie makarony i staramy się nie wylewać szarej czy kota w krzaki lub do rowu. Pełna kultura. Przynajmniej na razie, bo …nie przycisnęło 😛Oczywiście podzielę się, jak obiecałem takimi sprawdzonymi i polecanymi miejscami. Nie planowałem się nimi dzielić. Ale zmieniłem zdanie.
-
darmowe parkingi dedykowane dla kamperów
Takich parkingów w samych Włoszech jest ok. 1500. Mocno uśredniając połowa z nich to tylko parking, utwardzony lub nie. Wolę te nieutwardzone, czyli stoimy na trawce. Zawsze można boso sobie pochodzić. Sporo z nich ma całe zaplecze przeznaczone do serwisu dla kamperów. Czyli mowa tutaj o specjalnych „zakątku”, gdzie mamy tzw zrzut, wodę czy stanowisko do opróżnienia toalety chemicznej. W większości przypadków jest to naprawdę wysoki standard i wręcz prosta sprawa. Wjeżdżamy kamperem






















