Szkocja
-
spadamy na południe
Czas spadać na południe. Nowy rok w Szkocji, polowanie na zorzę też zaliczone. Czas spadać tam gdzie ciepło. Hiszpania i Maroko czekają.
Plan taki: Edynburg, North Berwick – naprawdę urocze miasteczko, Dunbar i tu podejmujemy decyzję, czy spadamy na południe trasą wschodnią, czy M6, czyli zachodnią, a przy okazji Lake Districkt, Liverpool, Walia, Kornwalia i południowym wybrzeżem do Dover. Różnica w trasie dość znaczna, bo z Dunbar zaledwie ok. 800km i jesteśmy w Dover. Opcja druga to 1300-1500km. Zadecydujemy w Dunbar. Chociaż Lake District jest zawsze warte odwiedzenia. 🙂
Później się zobaczy. Wiele zależy od tego jak zmieni się pogoda. I gdzie będzie cieplej. Czy przez Paryż i w dół w stronę Marsylii, czy odbijemy w stronę Normandii i Bretanii. Jeśli wybrzeżem będzie znacznie cieplej, to zdecydowanie lepiej wybrać tą trasę. Zobaczmy 🙂Miejscówka przy morzu w Fife
Szerokość geograficzna: 56° 13’ 45” N -
polowali, polowali i upolowali, czyli polowanie na zorzę
Początkiem stycznia udało nam się wreszcie coś upolować. To była kolejna noc, gdy była wysoka aktywność zorzy. Do łowienia używałem aplikacji AHUK czyli Aurora Hunters UK.
Aplikacja ułatwia w pewnym stopniu takie polowanie. Czyli przewiduje gdzie i czy w miejscu gdzie jesteśmy będzie szansa na jej zobaczenie. W sumie do końca nie byłem pewien czy uda się coś zobaczyć, bo była to kolejna noc, a i tak pogoda była licha, znaczy i chmur sporo i do tego jasny księżyc. Do północy nie udało się nic, a nic. Czekaliśmy chyba do 1 w nocy i dupa.
-
włócząc się po północy, nowy rok i niespodziewany gość
Święta jednak w Edynburgu. Tak średnio lubię te świąteczne klimaty, bo to już nie to co kiedyś, gdy było się małym, czekało na gwiazdkę i jadło karpia. W Szkocji to nawet nie bardzo da się kupić karpia. Kolega obiecywał załatwić, ale nic z tego nie wyszło.
Dodatkowo dokładnie dzień przed świętami zdechł mi kupiony na allegro agregat. Przepracował dokładnie 53 godziny i umarł. Jako, że byłem w Edynburgu, to tego samego dnia pojechałem do sklepu i po prostu kupiłem nowiutki agregat. Komfort „mania” prądu za niemal free jednak jest uzależniający. Czemu za free? Opiszę problemy z agregatem i podam ile zużywa paliwa w osobnym wpisie. Ten jest o podróżowaniu. 🙂
Święta, święta i po świętach, jak to mówią, ale ważniejsze co potem. -
przyszła zima, szkocka zima
No więc postanowiłem upolować zorzę. Do tej pory się nie udało. Ale udało mi się upolować szkocką zimę.
Dla mnie bajer, chociaż przyznam, że przy temperaturach na minusie zacząłem mieć stracha o ilość paliwa, bo oczywiście po co tankować, jak się jedzie w góry i jest na plusie. Przecież stacje są wszędzie. A na plusie było, gdy wyjechałem. No ale dojechałem do jakiejś stacji na …rezerwie. No a później już było więcej stacji i nie było strachu.Powiem jedno, jest pięknie. Zamierzam poszlajać się w tych pięknych okolicznościach przyrody dłużej. Może spędzę i święta w górach jak rok temu. Znaczy ja nie obchodzę, ale po co mi siedzieć w mieście i słuchać „dżingyl bels” za każdym razem, gdy kupuję żarcie. Aha i jednak muszę kupić …piekarnik…
-
przygotowania do wyjazdu i polowania na zorzę
Co mogłem, to naprawiłem. Kranu postanowiłem nie naprawiać. Zamontuję stary elastyczny plus kliknąłem na Ebay na kran pojedynczy do wody filtrowanej. Gdy przyjdzie kranik, to biorę się za wymianę na stary. Stary był lepszy, a ja na szczęście nie wyrzuciłem go. Leżał te 2 lata w „przydasiach”. I całe szczęście. Niech mi ktoś powie, że przydasie się nie przydają. 🙂
Agregat pracuje idealnie, prąd jest, można się szykować na wyjazd i wreszcie upolować tą zorzę. Ostatnio się nie udało. Pojechaliśmy na Skye i niestety lało. Może tym razem się uda. 🙂Co zostało jeszcze do naprawy? Kran, nadmuch, zrobić box dla agregatu i więcej rzeczy na tą chwilę nie pamiętam. Ale to po powrocie. Muszą też przyjść kupione rzeczy. Oby przed świętami. 🙂
Aha, jeszcze muszę zrobić srebro koloidalne, ale o tym później… -
remember, remember the fifth of november
Płonie ognisko, ogromne ognisko…

Ale najpierw udaliśmy się na Skye. Heh, i jak to w Szkocji i jak to na Skye oczywiście musiało lać. Nawet nie udało się wdrapać na Old man of Stor. Chciałem zrobić fotki z samej góry. Ostatnim razem gdy byłem to okrutnie wiało i ledwo dało się aparat w ręce trzymać. O panoramie bez statywu nie było nawet co mówić.
Skye był dość nie przyjazdy tym razem. Postanowiliśmy wrócić na „ląd” czyli przejechać most i zatrzymać się przy A87 nad jeziorkiem Loch Cluanie. Po drodze widzieliśmy wiele, ale to wiele ognisk. Wielkich ognisk. Ciekawe czy zgadniecie z jakiej to okazji. I ciekawe czy zgadniecie jaki zamek jest na fotkach? 🙂
-
listopadowy wypad na północ
Od wakacji niewiele jeździłem, bo jakoś tak wyszło. Albo jakieś odwiedziny, imprezy albo grzebanie przy aucie. No trochę czasu zeszło na blogowanie. Jesień i zima w Szkocji to czas gdy można upolować zorzę. Postanowiłem upolować i ja. Nie bardzo miałem pojęcie w dniu postanowienia jak można ją w Szkocji upolować, ale może się uda. 🙂
Rozważałem czy jechać na północ w Highlandy, czy może uderzyć na Skye. Wyjdzie w trakcie. Ale już zdradzę, że padło na opcję drugą.Oczywista sprawa, że jadąc na wyspę Skye po drodze odwiedzę okolice Glencoe oraz przejadę słynną A87. 🙂
Miejscówek nie podaję, bo z tej okolicy już wszystkie mi znane umieściłem na mapie „miejscówki toscanera”. 🙂 -
już dalej na północ na kołach się nie da – Dunnet Head
Minąłem półmetek trasy NC500. Oczywiście jeśli tak można powiedzieć. Podążałem do Thurso i planowałem tam zostać ze 2 dni, ale pogoda się poprawiła. Pojawiło się słońce i zakręcili deszcz. Czego chcieć więcej od życia. Jeśli mam zwiedzać, to lepiej przy takiej pogodzie niż gdy leje i leje.
Wyruszyłem więc z mojej miejscówki w kierunku miasta i wschodniego wybrzeża. Muszę Wam coś zdradzić. Trasa NC500 na pewno jest warta przejechania, ale jeśli nie macie dużo czasu, to lepiej poświęcić go jak najwięcej na zachodnią część. Wschodnia od ok. połowy północnej części to trochę























