Włochy
-
więcej fotek…
…CD
Oj jest tego do nadrobienia. Fotek sporo. Nawet udało mi się spotkać włoski patent na naprawę zderzaka zastosowany przez Polaka. Widać, ktoś tu dłużej mieszka niż my.
-
wzdłuż morza
Luty – marzec, powiedzmy to było prawdziwe zimowanie na południu. Trzymaliśmy się dość mocno pazurkami linii brzegowej, od okolic Folonica, aż po Civitavecchia, bo temperatury nocą spadały nawet do 0C, a dalej na północ, albo dosłownie 20 km wgłąb lądu potrafiły już spaść i po niżej zera. Kominek, który mieliśmy w wakacyjnym rozpieścił nas do temperatur 26C – 28C i jakoś nie przeszkadzało nam mieć takich temperatury i w kamperze. Sprawdziliśmy wiele miejsc i parkingów. Nie wszystkie były nadające się do „zamieszkania”, choć w sumie to naciągane, bo nie zdarzało nam się zostawać w jednym miejscu dłużej niż 3 dni, żeby nazywać to zamieszkaniem.
Poza jednym przypadkiem, gdzie zostaliśmy ponad tydzień, ale dojdziemy i do tego.
Generalnie Follonica – miasto nieprzyjazne kamperom. Nie ma ani jednego darmowego zrzutu, albo inaczej, jest jeden, ale brama zamknięta na 3 spusty. Od tubylców dowiedzieliśmy się o tym, że burmistrz miasta jest antykamperowy. Dziwne to, tym bardziej, że we Włoszech płaci się nie tylko podatek dochodowy, ale jeszcze regionalny i gminny. Jaki to ma związek? Ano taki, że w odróżnieniu od np. Polski, gdzie cały dochodowy idzie do kieszeni rządzących, no a przynajmniej większość, tu w regionie pozostają te części regionalne. Czyli turyści wydający pieniądze = kasa dla gminy, więcej turystów = więcej pieniędzy. Widać burmistrz w Follonica tego nie rozumie. Za to Cyganom oddali ładną cześć i mieszkańcy wku..eni. Ci jak się z nimi porozmawia, to wszystko powiedzą, co im na sercu leży.
W Piombino, jest parking dla kamperów, woda płatna i zrzut. Koordynaty później. Dziwnie za każdym razem widzieliśmy Policję przy parkingu. Ogólnie miasto problematyczne do stawania na dziko. Można, ale też nieprzyjazne. Aha pomiędzy tymi miastami jest kilka ciekawych miejsc, gdzie można stanąć jeszcze za darmo i zrobić zrzut. Np. przy Parco Costiero della Sterpaia jest kilka parkingów, zrzut, ale nie ma wody. Woda najbliżej w Follonica. Niestety zjeździliśmy za pierwszym razem kilka razy, bo makarony nie chciały nam powiedzieć gdzie. Pytaliśmy oczywiście innych kamperowiczów. Dla odmiany dla spotkanego bezdomnego Niemca nie było żadnego problemu. Wskazał nam dwa miejsca, gdzie tubylcy biorą wodę nawet do domów. Zawsze to mniej na liczniku.
A spotkany Niemiec opowiedział, nam, że postanowił 40 lat temu, że pierd..li system i na żydów nie będzie robił i tak sobie bezstresowo żyje, żebra i chłodne piwko pije. Hmmm jeszcze bardziej wyluzowany niż my.Oczywiście dowiedzieliśmy się o słynnym Suvereto, a raczej winiarni i zaopatrzyliśmy się w 20 literków tego pysznego czerwonego.
CDN…
-
prawdziwy wyjazd
Końcem stycznia postanowiliśmy, że starczy tych testów i przerzucamy się już do kampera w 100%.
Te 3-4 tygodnie pozwoliły na spokojnie i bez ciśnienia zaplanować wszystko, co i jak. Przeglądnęliśmy na mapach ewentualne zrzuty, darmowe parkingi polecane przez makaronów, no i w drogę. Pożegnaliśmy się z kominkiem, bo przy temperaturach przy morzu w okolicy +7C – +14C w dzień nie był już potrzebny. No może w nocy tak przy niestety spadającymi nawet do 0C przy morzu by się przydał, ale centralne ogrzewanie kamperka było już dobrze przetestowane.
Ostatni serwis w Santa Fiora (później podam te GPS’y) i „przeprowadzka” nad morze.
I po co my odgarnialiśmy ten śnieg z paneli, jak można było gotować przy otwartych drzwiach, gdy do słońca, to nawet można było się opalać? Oto jest pytanie. Do dziś nie wiem.Fotki plaży z lutego w Follonica i trochę fotek krzaczków dla Basi, za które M. została spisana przez Policję. Ja to przyznam nawet, że nie wiedziałem, że jestem jakąś szajką.
No i krzaczki to sami musicie sobie rozpoznać. Ni cholery nie znam się. No pomarańcze, cytryny ok. Reszta ładna, zielona. 🙂 -
Amiata
Jako, że Amiata to dość wysoka góra, to można jednego dnia wielokrotnie przechodzić przez „jest śnieg, nie ma śniegu”. Wystarczy tylko wdrapać się wyżej. W zależności od pogody linia śniegu zaczynała się od np. 1200m.n.p.m., albo nawet 400.
Ostatecznie trochę się zawiedliśmy, bo przez większość czasu były otwarte tylko 3 krótkie odcinki zjazdowe. Przyczyną były temperatury w większości na ok +1C, poza chyba jednym tygodniem, gdy spadły do nawet -4C. I to był rekord w jakim udało nam się przetestować naszego kamperka. Może w przyszłym roku uda się przy jeszcze niższych temperaturach. Przy -4C nie zamarzła nawet szara w zaizolowanym zbiorniku. Ogrzewania zbiornika nie przetestowałem, bo nie zdążyłem jeszcze podłączyć zasilania. W sumie nie musiałem. 🙂Postaram się dalej podać trochę miejsc przy Amiata, gdzie można stanąć kamperem, zrobić serwis i oczywiście cały czas mówimy o miejscach za darmo. Bo taka jest idea kamperowania. Jeśli Włosi kempingują za darmo, to znaczy, że się da. Zresztą na skalę masową zdaje się oni wcześniej jeździli kamperami niż Polacy. Tak słyszałem. Pewne rzeczy warto podpatrzeć i dopytać.
Teraz trochę na zimowo. Jak widać pewnej nocy zasypało kamperka i nawet musieliśmy odkopać drogę do niego. Oczywiście wolontaryjnie pomogliśmy tamtejszym służbom i nawet udało się.
Odkopaliśmy drogę, złomka i jeszcze M. z radości ulepiła mikro bałwana.
Na jednym zdjęciu zrobionym z Amiaty, widać morze i Giglio i Porto San Stefano.Trochę fotek…
-
wyjazd czyli opuszczenie toskańskiego domu na zawsze
W każdym razie po nieudanym Sylwestrze w Wenecji, do której nikt nie dojechał. Umówiliśmy się w kilka załóg, w tym i z Polski.
Złe warunki pogodowe itd, 2-go stycznia postanowiliśmy, że mamy dość włoskiej pleśni i marznięcia w kompletnie nieizolowanym domu i przesiadamy się do kampera, przynajmniej do lata. 2 dni pakowania, układania i wyrzucania co się nie zmieściło…
Postanowiliśmy pojeździć trochę na snowboardzie, ale też i pomoczyć się w jakiś termach. Północ na dłuższe „zimowanie” trochę nas zniechęcała. Padło na Amiatę 1734m.n.p.m. jak dobrze pamiętam, sporo tras zjazdowych i nadal w dość ciepłym regionie Włoch. Po za tym termy w okolicach.
Styczeń jednak nie był jeszcze miesiącem, w którym zaczęliśmy zimowanie w kamperze tak na 100%.
Świeżo zbudowany kamper, zerowe doświadczenie w kamperowaniu. Rozumiecie, taka trochę niepewność, bo gdyby coś nawaliło?
Pomimo, że wszystkie systemy przetestowane wielokrotnie, elektrownia działała od wakacji 2014, lodówka tylko na słońce od sierpnia 2014. Jedyną niewiadomą tak do końca było ogrzewanie. Czy moje wymyślone ogrzewanie podłogowe wydoli. Wyliczenia mojego kolegi Mariusza były baardzo obiecujące. Praktyka pokazała, że nawet przy temperaturach ujemnych w kamperze było cieplutko, aż się nie chciało z niego wychodzić.Wyruszyliśmy, ale wynajęliśmy równolegle na 3-4 tygodnie wakacyjny domek przy Amiata. Taką naszą bazę wypadową do testowania kampera po ośnieżonych górach. Nie jesteśmy samobójcami, a raczej rozsądnymi ludźmi.
Dodatkowo do pozostania na dłużej skusił nas klimat, widoki, mili ludzie (chociaż rżnęli i oszukiwali na wszystkim czy to w sklepach czy gdziekolwiek), kominek i brak grzyba na ścianach w wynajmowanym apartamenciku.
A kominek… Już widzieliśmy te wieczory po snowboardzie przy kominku z winkiem albo piwkiem. Taka baza na miesiąc to było i rozsądne i wygodne. - budowa, jak zbudować samemu kampera, kamperowanie zimą, koordynaty GPS, podróże, tematy techniczne, Toskania, Włochy
i pojechali kamperem …na snowboardy, czyli przesiadka do kampera
Amiata to nadal jeszcze Toskania, ale już niemal można kamieniami rzucać do Lazio. Na razie plan na snowboard. Później się zobaczy.
Na razie zostajemy tu na ok. miesiąc.
Dziś odwiedziliśmy stok. Niestety czynne są tylko krótkie odcinki, więc na razie na deskach nie poszalejemy.A tutaj jedna z moich miejscówek przy Amiata:
42°53’25.6″N 11°36’18.5″E
42.890441, 11.605137 -
startujemy
Ale wracamy do kampera… bo będę wtrącał czasem jakieś techniczne szczegóły i o nim.
Gdy budowałem kampera w 2014 i instalowałem w nim podwójną izolację, to znajomy sąsiad, który tu buduje domy (jakby ktoś chciał w Toskanii, to miał jeszcze 3 do sprzedania, więc pewnie jeszcze są) widziałem jak się podśmiewywał z tego co robię. No cóż zgodnie z oczekiwaniami izolacja izolowała. Sprawdziła się latem zeszłego roku, gdy jeszcze budowałem i o dziwo nie grzała.
Blacha kampera potrafiła mieć 75C, bo stał w pełnym słońcu, a wewnątrz maks.np. 30-31C bez żadnej klimy
Sprawdziła się wreszcie i w tym roku, gdy bywało, że temperatury spadały do -4C, a w kamperze mieliśmy 28C i siedzieliśmy niemal w majtkach. Ogrzewanie podłogowe to jednak bajka na taki zimowy okres. Pierwszy raz nie marzliśmy w tym kraju. M. nie chciała nawet z niego wychodzić. Nawet pies przestał się trząść z zimna. -
Przygotowania do wielomiesięcznego wyjazdu
Zima to wstrętny okres we Włoszech. Pomijam temperatury, bo są z reguły wyższe niż w Polsce i to sprawiło, że przez pół życia marzyłem o mieszkaniu w ciepłym kraju. Natomiast rzeczywistość okazała się z goła odmienna.
Długo nie mogłem zrozumieć, czemu tak marzniemy, bo nigdy się tak w życiu nie wymarzłem jak przez te 4,5 roku. Czyli w sumie 4 zimy.
Problemem marznięcia okazało się być „gówniane” budownictwo. No średniowiecze po prostu. Oni nie znają izolacji i uważają, że np. styropian ….grzeje.
Problem jest taki, że nijak nie da się dogrzać tych domów. Jeśli na termostacie jest np. 24C, to przy nim jest tyle, ale na podłodze potrafi być 16C. Do tego ta cholerna wilgoć. Pleśnieją nawet domy w nowym budownictwie. Nawet 6 letnie bloki w Pisa na nowych osiedlach są już przepleśniałe. Może wstawię fotki, a może nie. Bo pomimo, że piszę relację jak jest, to może to zakłócać pozytywny obraz.Jedno wiem, przed sezonem jest wielkie malowanie i wietrzenie zapleśniałych „do wynajmu” dla turystów.






























































