podróże
-
wracamy do Abetone
Tym razem pojechaliśmy przez Pistoję, ale nocowanie tam to był błąd. Zostali byśmy w Vinci, bo rumuńskie dzieci kąpiące się w miskach na kamper placu wraz z całą ekipą i kamperami została przegnana przez policję i był tam teraz spokój i czystko. Stało ok 10 kamperów z Niemiec, Holandii i kilka włoskich. Problem był jeden. Tym razem nawet nie gorąco, nie Rumuni czy tam Cyganie ale plaga komarów. Otworzenie drzwi na minutę kosztowało pół godziny tłuczenia tego w kamperze. Decyzja spadamy, a jako, że okna kameprowe w moim kamperze są odsuwane, a nie uchylane, można jeździć z otwartymi. Podczas jazdy wszystkie komary wydmuchało precz.
Nocujemy w Pistoia. Parking patelnia, nagrzany po gorącym dniu. Byle do rana i nas nie ma. Mogliśmy już dziś w góry jechać, ale potrzebowaliśmy odwiedzić pralnię i jakiś większy sklep. To nas trzymało. Nie lubimy dużych miast, ale w górach pralni nie ma. Nie będziemy przecież prać rzece albo w kamperze.:P -
w kierunku passo delle radici
Pojechaliśmy znów w kierunku gór. Apeniny gwarantowały chłodek.
Może dla kogoś, kto wyskakuje z zimnego kraju na 2 tyg. takie wysmażenie się w temperaturach ponad +40C jest super.
Po 6 latach smażenia się co roku miałem totalnie dość. Plan w ogóle był taki, że w tym roku miało nas na wakacje już we Włoszech nie być, no ale… większość znajomych przyjeżdża kiedy? No w wakacje. Do tego kilka załóg z naszego klubu planowało Włochy lub okolice. Postanowiliśmy przesunąć wyjazd, żeby się spotkać z kim się da. 😛Ale teraz uciekamy od piekła. W górach spędziliśmy w sumie ok. 1,5 miesiąca z przerwami po kilka dni, żeby wpaść do większego miasta na większe zakupy czy coś. Jest tak wiele pięknych miejsc, a do tego temperatury o ok. 10-15C niższe niż na dole.
Po za tym uwielbiam góry. Morza też, ale góry są na liście wyżej. Idealne połączenie to góry i morze. Są takie miejsca. Nie tylko we Włoszech. Część już idziałem, ale i jeszcze sporo jest do zobaczenia. -
pizzowe obżarstwo
Nad Trasimeno jednak już nie wróciliśmy, ale wtedy o tym jeszcze nie wiedzieliśmy. Temperatury tam nie spadły, Kodi nad Trasimeno nie dojechał, już nikt nie dojechał, ale na pizzę do poznanych Włochów z pod Florencji pojechaliśmy. Pizza ciut nietypowa, bo robiona na cieście z zakwasu i wersja bezglutenowa. Do tego pieczona w piecu na drewno. Tak w domu niektórzy mają piece na drzewo żeby sobie upiec dobrą pizzę.
Co by Wam smaka narobić, a w sumie sobie też trochę, bo włoskiej pizzy długo nie zjemy. Ostatnią pyszną niedaleko Torino, ale nie będę skakał w czasie.
Czyli pizza była pyszna, oczywiście mieliśmy swój udział w jej robieniu. Niestety musieliśmy zostać, bo do pizzy było piwo, a ja nie jeżdżę po przekroczeniu 0,5. Czyli 100% legalnie we Włoszech. -
gadu gadu o makaronie, a tymczasem Francja elegancja
Cały czas nadrabiam relację z Włoch, ale gdyby ktoś pytał to od kilku tygodni jeździmy po Francji, a teraz sobie siedzimy nad oceanem w Bretanii, pijemy winko i wcinamy francuskie serki.
M. znalazła właśnie grzyby w parku i potwierdziliśmy w aptece, że jadalne, bo ze mnie cienki grzybiarz, ale na pewno będzie jakiś przysmak. Aha rozmaryn też z krzaka 😛
A z tą apteką to nie żart. Spotkany francuz, mówiący po ludzku, wyjaśnił, że we Francji każdy aptekarz jest przeszkolony na grzyby i oni sami noszą do weryfikacji gdy nie są pewni.
Zebrane grzybki:
-
czas opuścić Trasimeno…
To Trasimeno to było ciekawe miejsce. Takie miejsca spotkań wręcz międzykontynentalnych. 😛

I do tego spotkaliśmy Yeti, a przynajmniej tak nam się na początku wydawało…
Po tym jak opuścili jezioro poznani Nowozelandczycy, zgadnijcie co się wydarzyło? Parkuje koło nas kamper na brytyjskich blachach, taka starsza westfalia (?) rocznik 81 (jak się okazało), a tam dwójka ludzi. Jako, że tablice UK, to 100/100 mówią po ludzku, a dodatkowo, jako że zaparkowali obok to od razu się z nimi poznajemy. Skąd? Nowa Zelandia. Nie to chyba żart. Mówię, że dopiero co odjechała stąd inna para też z Nowej Zelandii. No ale nie znają się jak się okazało. No ciekawa sprawa. A tym bardziej, że ci też w drodze i jakoś od kilku miesięcy już po Europie jeżdżą, a kampera kupili w Wielkiej Brytani, bo tam przylecieli samolotem. No i zgadnijcie… znów impreza. Jonny wyciąga whisky kupioną na samiutkiej północy Szkocji, jakaś regionalna produkcja i mówi, że lubi mocne trunki. Aha. No problem. Nie miałem jeszcze wtedy specyfiku Kodi’ego, ale co tam śliwowica też dobra, częstuję. Jonny mówi po łyknięciu, że on tego nie skończy. Dał swojej Karen, o dziwo łącząc siły dali radę polskiej śliwowicy. -
dziwna podróż…
Ktoś pomyśli, no właśnie, dziwna ta trasa. Nie ma na ich trasie Wenecji, Rzymu, Neapolu, Paryża, itd… Same turystyczne perełki, a tu dupa.
No cóż. To nasza trasa. Nigdy nie planowaliśmy objechać kamperem głównych miast Europy, bo nie taki był cel. W tych miejscach już po prostu byliśmy.
Jeśli chodzi o Włochy, to przez tyle lat zjeździliśmy niemal wszystkie miejsca, które nas interesowały i w jakimś stopniu widniały w przewodnikach. Poza tym mieszkaliśmy wcześniej też w Rzymie i trochę w Neapolu, a M. jeszcze w Mediolanie i Turynie. Do Sorrento jeździliśmy na pyszną pizze. Północ również już była. W Alpy jeździliśmy na Snowboard i mamy tam trochę fajnych miejscówek, ale to jeszcze z przed czasów kampera, więc teraz nieużyteczne. Nie uśmiecha nam się płacić teraz np. 500-1000 euro za tydzień, jak można za darmo. 😛Poza tym przed kamperem jeździliśmy trochę po Europie Alhambrą, która miała kuchenkę, zrobione spanie na podłodze i kilka innych prostych udogodnień. Nie było tam kibelka, więc nie był to kamper. Ale się dało.
No ale naszą Alhambrą zjeździliśmy z pół Europy: Wielka Brytania, Francja, Włochy, Austria, Słowenia, Węgry, Słowacja, Czechy. No może „mniejsze” pół. 😀 -
rybki prosto z jeziora…
Na północy chłodniej się zrobiło, to i do pisania wróciłem. Tak to prawda. Gdy smażyliśmy się w tych upałach, to nawet nie chciało mi się laptopa włączać. Ewentualnie na chwilę, przeglądnąć pocztę, szybkiego posta, maila czy coś. Teraz znowu leje, na zewn. z +14C.
Marzyliśmy o takich temperaturach przez ostatnie 2 miesiące.Takie pisanie relacji jednak wiąże się również z przygotowaniem zdjęć. Tych robię sporo. Czasem jest to np. 5 tys. zdjęć na miesiąc, a czasem więcej. Wybrać kilkanaście, niektóre wykadrować. Do tego trzeba jakiś program, a czasem kilku. Gdy w kamperze jest +38C, na zewnątrz +38C w cieniu, a w słońcu termometr wybucha, to uwierzcie lub nie, ale aluminiowy laptop spokojnie nadawałby się jako patelnia do zrobienia np. jajecznicy. Z tym akurat Włosi mają chyba tradycję, bo smażą latem pokazowo jajecznice przy użyciu tylko samego słońca. Gdzieś znajdę fotki, to wstawię. Patelnie stawia na krześle na słońcu, wbija jaja i częstuje ludzi jajecznicą.
-
Cortona
Jedziemy do Cortony. 😛
Był piąteczek, my w doskonałych nastrojach. Namiary na polecany parking przez Janusa wpisane w GPS. Dojeżdżamy wieczorkiem. Parking jest, szkoda tylko, że jest to ubity piach czy coś tego typu. Nad Trasimeno było gorąco, ale co wieczór wychładzaliśmy budkę zostawiając wszytko pootwierane do ok. północy. Poza tym wbudowałem w sypialni układ wymuszonej cyrkulacji, gdy okna były pozamykane, a tu, co samochód to chmura kurzu. No nic i tak zostajemy. Cortona jest tego warta.
Sobota rano, nie pamiętam 7-ma czy 8-ma. Piiii piiii piiii, co jest? Uchylam żaluzję… Budowa? Na naszym parkingu? Ehhh, później dowiedzieliśmy się, że co sobotę koparkami równają parking. Ale trafiliśmy. Nie polecam jechać tam w piątek. W sobotę rano przyjechać? Polecam, bo przy okazji można zaliczyć merkato. 😀
No dobra, jako, że panowie od koparek byli mili, ułatwiliśmy im pracę przestawiając kamperka z parkingu dla kamperów dalej od nich. My mieliśmy ciszę, a oni mogli sobie równać do woli.
Robię kawę, budzę M. Jej takie dźwięki nie przeszkadzają i śpi aż podsunę jej kawę pod nos. Zapach kawy z cynamonem, kardamonem czy pomarańczą, albo innymi przyprawami obudzi każdego. 😛
M. postanawia, że śpi dalej i mówi, żebym sam szedł na zwiedzanie.
Cóż mi pozostało, biorę „lusterko” i w drogę, a raczej na schody, bo w Cortonie na górę można wyjechać schodami. 😀
Lubię takie małe miasteczka, gdzie nie ma wytyczonych szlaków






























