sprawy techniczne bloga
-
kamperem ku wolności, czyli podróżowanie na pełny etat
Kamper – mini dom na kółkach, który możemy zabrać ze sobą w dowolne miejsce na świecie i cieszyć się wolnością. Wolnością, ponieważ nie musimy niczego planować. Nie trzeba rezerwować hoteli, nie trzeba trzymać się ściśle określonego planu. Podróżowanie kamperem to czysty spontan. Wolność. Wolność, o której wiele osób marzy i na marzeniach się kończy. Wolność, która pozwala jechać gdzie chcemy. Planowaliśmy wyjazd do Włoch, ale po drodze jednak padł pomysł, że może Hiszpania jest ciekawsza? Albo teraz jest tam lepsza pogoda? Jedyne co trzeba zrobić, to przestawić cel w nawigacji, ale w sumie nawet tego nie trzeba robić. Bez GPS też gdzieś zajedziemy. 🙂
-
darmowe miejscówki toscanera, czyli punkty GPS, noclegowe, woda, wc itd.
Postanowiłem reaktywować starą mapkę, na którą zacząłem wrzucać 2 lata temu moje miejscówki, wtedy jeszcze z Włoch.
Darmowe miejscówki toscanera – to moja grupa na Facebook, gdzie po prostu będę umieszczał miejsca, lokalizacje GPS, nie gdzie warto pojechać i coś zobaczyć, a dokładne miejsca, gdzie można zaparkować, zjeść coś w kamperku, nabrać wodę lub zostać bezpiecznie na noc.
-
kilka miesięcy leniwego pisania
Tak przynajmniej wychodzi mi po datach. Ostatnie kilka miesięcy to był czas na zajęcie się firmą i innymi sprawami, jak serwis kampera, modyfikacje i inne udogodnienia. Oczywiście było wiele wyjazdów i pojawią się relacje z nich w swoim czasie. Może nawet niedługo, bo zacząłem nadrabiać zaległości. Znów. 😛
Przy okazji stuknęła okrągła rocznica 2 lat kamperowania. Tak, pomimo tego, że trochę pracowałem, to w każdej wolnej chwili śmigałem gdzie tylko się dało. Był tylko jeden dłuższy okres poważniejszej awarii i jeszcze sprawy związane ze zmianą rejestracji na brytyjskie. Tak, musiałem przerejestrować w końcu kamperka na GB. No znaczy może nie musiałem, ale skończyły się polskie badania techniczne, a wyjazd po same badania w 2 strony na trasie Szkocja – Polska, 2x prom i pies, to spore koszty. Roczny koszt w UK to ok. połowa takiego kosztu po polskie badania.
Pomijam już to, że pewnie bym się włóczył miesiącami po jakiś Belgiach, Holandiach (w Amsterdamie bym pewnie utknął na dłużej), Niemczech i kto wie jakich jeszcze krajach. To nie był ten czas.Aha, będzie też podsumowanie roku 2016. Teraz to już 2 lata do porównania. 2016 to też spore wydatki. Kamper przecież nie stał pod plandeką 😀
Czyli toscaner żyje, nadal się szwęda i wraca do nadrabiania relacji 😛
-
1,5 roku w podróży – czas na podsumowania
Chyba czas na jakieś malutkie podsumowanie.Miało być pół roku albo rok po Europie. Plany jak zwykle są tylko planami. Osobiście spodobało mi się takie podróżowanie. w końcu stuknęło 1,5 roku w podróży. To już kawałek czasu. Oszacowałem, że przez te 1,5 roku złomek przejechał ok. 30 tys. kilometrów. Wydatków w kolejnym półroczu, czyli 1 połowa 2016 roku jeszcze nie podliczałem. Ale zrobię to. Kiedyś.

Ok 30 tys. Czy sporo czy nie? Nie wiem. Sporo tych kilometrów często w koło tzw komina. Czyli będąc w jakimś fajowym miejscu po prostu się turlało z miejsca na miejsce, żeby poznać wiele fajnych miejsc. Jak pogoda była tragiczna, to stało się w miejscu i nos w laptopa. Jedyne wypady to serwis i zakupy. Czasem sporo mil czy kilometrów do jakiegoś miasta.
Najgorszy okres to chyba zimowe huragany w Walii i Szkocji w okresie zimowym 2015/2016. Stało się w miejscu, a paliwo jednak się zużywało cały czas. Czy to ładowanie akumulatorów, czy grzanie. Okres styczeń-marzec nie był łatwy, mało mil, ale paliwo szło na grzanie i ładowanie non stop. Sporo więcej niż analogiczny okres w IT rok temu. No ale różnica ok. 7-8 równoleżników, więc słońca niewiele. -
exif, metadane czyli dane gps w zdjęciach
Porównuję chwilami obecnie robione zdjęcia, tak od około zimy 2016 z tymi poprzednimi i wiecie co? GPS w aparacie to zajebista sprawa. Zdjęcia, które teraz robię, to cyk i już wiem gdzie zrobione, a te „stare” i to po niemal roku…
… ja pierdziu. Teraz zdałem sobie sprawę, że te fotki, które wrzucam z Francji to jakiś wrzesień 2015. Mamy czerwiec 2016. 🙁
Pogubić się idzie. Aż tyle czasu
W każdym razie teraz wiem, czemu momentami nie mogę sobie przypomnieć gdzie jakaś fotka była zrobiona.Tak aparat z GPS to super sprawa. Polecam. Moja stara lustrzanka nie ma oczywiście GPS, ale pstrykam równolegle drugim, który ma, na szybko robiąc ten sam kadr. Jakby nie było niesamowite ułatwienie dla przyszłych relacji. Ktoś zapyta a gdzie to było, a ja „pyk” kopiuj-wklej, a tu 😛
To samo z miejscówkami. Teraz się nie pier…lę tylko cyk fotka, dwie i wieczorem back up. W Exif mam pozycję GPS i z górki będzie relacja też górki 🙂
Back up żeby nie stracić fotek, jak to się stało raz w Szkocji
Myślałem, że zrobiłem back up, a akurat system poleciał z TM i finalnie ze setka fotek poszła w pi-zdu. Trudno. Któregoś dnia skoczę w tamte okolice i do pstrykam co straciłem. Możliwe, że nawet zanim dotrę relacją do tego miejsca, więc będziecie mieli ciągłość. -
toscaner 500 dni w podróży i kamperowania cd.
Zapomniałem napisać, ale

W tym tygodniu minęło 500 dni od wyjazdu kamperem w podróż po Europie 🙂

Wiele kilometrów przez ten czas przejechał dzielny złomek. Kilka razy miał coś naprawiane. Coś tam też się w tym czasie zepsuło w kamperze. Naprawiałem np. ogrzewanie, bo padła elektronika pieca, było też kilka innych awarii. Jednak jeśli mogę podsumować ten okres, to muszę uznać kamperka za wyjątkowo niezniszczalnego i niezawodnego. Większość (może 99%, a może 95%) rzeczy nie zawiodło nigdy w niczym. Zepsuły się przez ten okres jeszcze 2 czy 3 zamknięcia do szafek, ale kupiłem ich z 6 na zapas, więc mam jeszcze na kolejne 500 dni

Zrobiłem też kilka modyfikacji i małych przeróbek. Padła też mała przetwornica, a raczej została „zabita”. W sumie dużą włączają sobie wszystkie potrzebujące ją urządzenia to nie odczuwam braku tej małej. Aha w styczniu złomek dostał nowe akumulatory do części mieszkalnej. Z grubsza tyle. Aha i musiałem raz przetkać odpływ w kabinie prysznicowej. To takie „grubsze” prace.
Z innych rzeczy totalnie nic się nie zepsuło, nie urwało. Nadal nic nie skrzypi, nie zgrzyta podczas jazdy. No może puste butelki w barku, albo czasem nieumyte gary w zlewie.Co teraz?
-
kolejne części „na dziko po Europie” od kuchni
Na razie testuję programy i 2 część to trochę „grubszy” materiał, bo już nie takie małe obrazki tylko średnie. Pomimo, że do HD, a gdzie tu Full HD jeszcze trochę brakuje. Musiałem posłać aż ponad 80MB materiału. No ale udało się. Szkocki net lepszy niż włoski
Muszę jeszcze poszukać muzyki bez praw autorskich, bo mi filmy „kradną”. Po prostu jak dodaję muzę jakiegoś śpiewaka, to podają informacje: Zawiera treści chronione przez prawa autorskie”
Czyli jakaś tam dupna firma fonograficzna ma pełne prawa do mojego filmu?
Bo tak podają: „Na tym filmie zarabia właściciel praw autorskich. ” I tu nazwa danej firmy.
Nie ogarniam tego jeszcze.Studia filmowego na tym sprzęcie to ja nie otworzę. Robim co możem mówiąc słowami klasyka. Właśnie przygotowuję 1 cz. ze Szkocji.
Później i Francję zrobię i kolejne części Włoch, ale to tysiące fotek. No i kilka filmów. Gdzie kilka, kilkanaście, albo kilkadziesiąt
Coś tam poskładam z tego co już mam, a następne będę kręcił kamerką. 😛Dobra to tyle na technicznie.
A teraz to na co czekacie. Tym razem trochę zimowo-wiosennie…
-
toscaner na Youtube – czyli bardziej ruchomo
Małe zaległości, ale właśnie nad czymś pracowałem. Znaczy uczyłem się czegoś nowego. No i trzeba było założyć jakieś nowego konta blabla. Niektórzy w tym śmigają, a ja nie, ale już ogarnąłem i zaczynam zabawę w …video. 🙂
Mam już kamerkę full HD i coś tam testuję, ale dla potrenowania montażu filmików postanowiłem wykorzystać coś, co już mam. Czyli materiały, które leżą tonami na dyskach. Szkoda, że w większości w postaci fotek, ale… przyjdzie czas i na materiały filmowe „ruchome”
Czyli od czasu do czasu będę wrzucał filmy wg odpowiednich krajów, Włochy do Włoch, Francję do Francji, no chyba, że wolicie tutaj w ten jeden „kociołek”.
Za chwilę pierwszy filmek:
toscaner na dziko po Europie – Włochy cz. 1






















