-
z Uig do Tarbert, przeprawa promem i przyjaźnie między zwierzęce
Nie wyspałem się. Jak zwykle, gdy trzeba wcześnie wstać. Znaczy już tak mam, że potrafię wstać o jakiejś godzinie nawet bez budzika, ale gdy coś pilnego ustawiam go na wszelki wypadek. Prom wcześnie rano, więc ustawiłem budzik ok. 50 min przed. Pies, kawa to ok 10-15 min i gotowy. Czyli poczekam na prom z 30-40 min. Na wszelki wypadek umówiliśmy się z Grzegorzem, że kto wstanie wcześniej, a drugi śpi, to walimy w kampera sąsiada, żeby też wstał.
Rano ktoś wali w drzwi mojego kampera. O kur… myślę. Zaspałem?
Patrzę na zegarek. Nie. Jeszcze czas, to co do cholery. Po chwili już wiem. Obsługa -
Skye i śladami dinozaurów… ale bez zasięgu
Ruszamy. Przed nami wodospad na Skye i inne ciekawe miejsca. A niedaleko jest plaża i miejsce gdzie może uda się coś złowić.
Najpierw jedziemy na półtam nocną miejscówkę sprawdzić jak to z rybkami będzie, bo Grzesiek chciałby wreszcie coś złowić. A i ja zjadłbym coś z morza. Najlepiej łososia. 😛 Ale złowienie łososia to nie tak hop. Może chociaż makrele 🙂 -
wyspa Skye, na razie na szybko, bo…
Wjeżdżamy na Skye oczywiście mostem i pędzimy w stronę Uig, bo chcemy kupić bilety na prom na Hebrydy zewnętrzne. Tu na prom z marszu raczej nie wjedziemy, a zwłaszcza teraz w sezonie. Sprawdziłem online i najbliższy prom na 13-go. To za kilka dni, a jest piątek – weekend. Nie tracę nadziei, że w budce kupię na wcześniejszy termin. Ceny te same, więc po co kupować online?
Nie myliłem się. Udało się wcisnąć nas na pojutrze, więc mamy 2 dni na Skye.Czyli rybki, czyli zwiedzanie, czyli foteczki. Z Uig jedziemy na jedną z moich starych miejscówek, gdzie już byłem. Jedna z nich jak dobrze pamiętałem jest przy samym brzegu. Kamienistym brzegu, więc da się złapać jakąś rybkę.
Niestety. Zaczęło lać. Nie padać. Lać. Ulewa jak cholera i do tego wiatr i to dość silny. Postanawiamy stanąć przy morzu i przeczekać. Przecież nie będzie lało do jutra. Zasięgu żadnego, ale przed wjazdem na wyspę sprawdziłem prognozy i deszcze miały być, ale przelotne. Nie tracimy nadziei. Znaczy ja, bo Grzesiek trochę wkurzony na tą pogodę. Przecież musi w końcu się popawić. Bo co to za wakacje? -
Eilean Donan Castle tym razem zwiedzamy
Następnego dnia dojeżdżamy do zamku, który wystąpił, jeśli można tak powiedzieć, w filmie Highlander (Nieśmiertelny). Zamek znajduje się na malutkiej wysepce niedaleko miejscowości Dornie rzut beretem od wyspy Skye.
Warto wydać 7,5£ aby zwiedzić ten malowniczy zamek. Już nawet nie dla zobaczenia komnat, czy kuchni (niestety zakaz fotografowania), ale i widoków wokół, z jego murów.
Namiarów GPS nie podaję, bo łatwo odnaleźć w internecie. Przy zamku jest darmowy parking. -
zamek z Nieśmiertelnego czy Loch Ness i Nessie
Mieliśmy jechać w stronę Skye i zamku gdzie kręcili Nieśmiertelnego z Lambertem. Swoją drogą nie wnikam skąd polskim tłumaczom pojawiło się “Nieśmiertelny” jak po angielsku tytuł brzmi “Highlander”. Wesoła twórczość i tyle. Jednak jak wspominałem chciałem zrobić koledze niespodziankę i pokazać Loch Ness. Mieliśmy odwiedzić to jezioro wracając z NC500, ale może nie wrócimy… bo jest kilka innych pięknych miejsc, a czasu coraz mniej. Znaczy ja mam nieograniczony, ale jeśli jeździmy na dwa kampery, to muszę myśleć nie tylko o sobie. Czyli niespodzianka, Loch Ness, zamek Uquhart nad samym jeziorkiem i może potwór z samego jeziora…
-
Loch ness, Nessie – potwór z Loch ness i zamek Urquhart
Ostatniej nocy nocowaliśmy na parkingu dla kamperów niedaleko sklepu Lidl. Wiecie świeże bułeczki z rana… 😛
Koordynaty podawałem już kiedyś. Parking na dobę kosztuje 2£. Rano szybkie porządki, odkurzanie kampera i jakieś tam inne takie tam. A za chwilę ruszamy w stronę…
No miało być w stronę Skye, a Loch Ness wracając, ale zrobię Grześkowi niespodziankę, bo nie czyta bloga i pojedziemy zobaczyć potwora z Loch Ness i piękny zameczek Urquhart przy jeziorze.kilka fotek z wczoraj i dziś:
-
w stronę Glencoe…
Po naprawieniu hamulców, oczywiście wszystko przetestowałem, można ruszać. Niestety jest późno. Duuużo później niż miało być. Wszystko przez ten deszcz. Wdrapywania na Ben Nevis dzisiaj nie będzie. Zresztą od rana lało, a mnie nie goni czas. Po co mi taplać się w błocie, jeśli zdjęcia i tak nie wyjdą. Jestem na wakacjach i mogę zrobić podejście w słoneczny, piękny dzień, np. za tydzień, albo miesiąc. Kto wie kiedy będę wracał z północy 😛
Jako że było już dość późno i częściowo się przejaśniło postanowiliśmy pojechać do Glencoe. Tam też mam kilka fajnych miejscówek. Po za tym przy okazji można będzie wyprowadzić kota i uzupełnić wodę, bo jest gdzie. A ja mam specjalnie na takie okazje przygotowany sprzęt. Czyli złączki, węże itd. Chyba już wrzucałem kilka razy w internetach.
Tutaj namiar na darmową wyprowadzalnię kota. Wodę też da się nabrać. Ja mam specjalnego węża, którym z kranu -
szybka naprawa i miało być tak pięknie
Rano wstajemy najszybciej, jak się da, ja już o 7-ej, pędzimy do miasta, do sklepu, żeby odebrać klocki o 9-ej. Ja szybko zmieniam, wszystko działa jak trzeba. Podjeżdżamy pod Ben Nevis, biorę kamerkę, lutrzankę i wdrapuję się na szczyt. 2,5 godziny, tyle przewiduje trasa. Robię mnóstwo fotek i wracam. Jemy obiad i jedziemy dalej na północ…
Wszystko pięknie tylko kur…. jest jeden problem… Wstaję o 7-ej rano i …leje. Czyli plany w pizdu.
Taka pogoda, więc…


























