-
włoski gaz LPG
We Włoszech można się wje..ać na minę i kupić …butan w butli 11kg. Oświecił mnie kolega Zbyszek, gdy wysłałem mu fotki butli i opisów, a później potwierdziliśmy to w innym sklepie, gdzie powiedzieli, że oni sprzedają ten lepszy, nadający się do kamperów. Popatrzyłem na opis, a tam propan butan – lepszy. A czysty propan to u nich chyba gaz do rakiet? 🙂
Oczywiście można też kupić sam propan. Na szczęście. Ale trudno znaleźć.
Cena butli to min. 23 euro do nawet 29 euro, w zależności od miasta i regionu. W większości są to podobne butle do tych w Polsce, ale mają inną średnicę gwintu. Kolory zależą od regionu, sklepu. Polskie tzw. 11kg nie istnieją, tu są 10kg. Są jeszcze 15kg i 10ki innego standardu, nie wymienne z tymi pierwszymi. To tak w skrócie.
Znam sposoby, jak wymienić butlę nie oddając starej butli, ale trzeba znać język i trzeba udać, że się jest tubylcem, znaczy, że tu się mieszka i „pani gaz mi się kończy pewnie się skończy przy robieniu niedzielnego obiadu”. Dają bez kaucji i proszą, żeby pustą dowieźć po niedzieli. Nie wszędzie, ale… -
skropliny w kamperze i domu
Pasowałoby jeszcze dopisać coś o szybkości wychładzania kampera.
Nie mam porównania do kamperowania zimą standardowym firmowym kamperem typu sandwich z ogrzewaniem Truma. Wiem jak się kamperuje moim. Dosłownie całą zimę „w majtkach”. 🙂
Jedyny problem to była skraplająca się woda na przednich szybach, pomimo wstawianych dociętych na wymiar mat pianka + aluminium. No ale to raczej nie do przeskoczenia, gdy na zewn. było np +2C a w środku +28C, do tego duża wilgotność, bo przy morzu. Przednie szyby nie są na logikę podwójne. Na tylnych skropliny tylko na obrzeżach, gdzie podwójna szyba przechodzi w pojedynczą. Ale i tak to było nic przy wilgoci jaka była w toskańskich domach. Aż musiałem poszukać fotki i Wam pokazać 🙂Tego w polskich, a nawet irlandzkich domach nie spotkałem. I jak ma nie być grzybów i pleśni na ścianach włoskich domów? Nawet zamek drzwi wejściowych wygląda jakby dopiero wziął prysznic. Szyby w oknach i drzwiach oczywiście podwójne. Ale co z tego jak brakuje wentylacji…
Do zimowania na południu Europy wybieram kampera. 😀
Fotki z domu:
-
Zimowanie kamperem we Włoszech
Postanowiłem, że pochwalę się ile kosztuje kamperowanie zimą na dziko moim kamperem.
Na dzień dzisiejszy mam to już oszacowane i niebawem napiszę o tym więcej.Z reguły kampery mają ogrzewanie gazowe Truma. U mnie tego nie ma. Jest za to centralne ogrzewanie wodne z piecem na diesla. Do tego dwa grzejniki z nadmuchami plus ogrzewanie podłogowe. 🙂
W kamperach z ogrzewaniem gazowym z reguły butla 11kg, przy temperaturach 0C wystarcza jak dobrze pamiętam np. na 3-4 dni i najczęściej gaz kończy się w okolicy 3-cia nad ranem. 🙂
Z ogrzewaniem na paliwo diesel nie ma takiego problemu. Piec zasilany jest z głównego zbiornika. A ten ma jakoś z 80l.Temperatury ostatniej zimy przez ten okres jak pisałem nocami sięgały i do -4C (ponad 2 tyg), 0C – +5C (ok. dwa miesiące), początek kwietnia różnie, dopiero po połowie kwietnia zaczęły sięgać nocami powyżej +8C. Przy takiej temperaturze już nie ma potrzeby włączania ogrzewania i temperatura w kamperze nie spada poniżej 19,5C -20C. Gotowanie, no i człowiek też oddaje ileś tam ciepła. Aha w dzień dogrzewa słoneczko itd.
-
porównanie przetwornic pełny sinus 1500/3000, Volt kontra chińczyk
Pomimo, że mam dwie przetwornice: 400/800 i 1500/300W czysty sinus, to pokusiło mnie żeby kupić ostatnio polecanego Volt’a 1500/3000W też czysty sinus. Lub jak kto woli pełny sinus. Volt oczywiście też chinol. Nazwałem tak dla odróżnienia. Zresztą Apple też wszystko ma „made in china”. Takie czasy.
Czemu mnie pokusiło? Mały prąd jałowy. Moja ta duża ma 1,8A, Volt ponoć poniżej 0,8A. To teoretycznie 24Ah/dobę prądu ekstra. Teoretycznie.
Teraz mam dwie dające prąd pełny sinus 230V o mocy 1500/3000W.
Czas na testy i porównanie.Chinol:
Ogólnie większy kloc, cięższa, ale kawał aluminium, za to płytka mniejsza, 2 ciche wentylatory. Daje radę zasilać urządzenia 2kW. Bez znaczenia silniki, farelkę itd.
Jałowego 1,7A – 1,8A, ale mam to w dupie, bo mam panele. Pod obciążeniem lodówki 60W przetwornica cicha, kolejne kilka urządzeń do ok. 400W i nadal cisza jak w grobowcu. Czyli tak jak lubię. Dopiero przy większych mocach zaczynają przyśpieszać wentylatory. Obciążenie samą lodówką kompresorową to prąd z aku 6,8A. Pomiar cęgówką. Przetwornica nawet nie stęknie.Volt:
Mała, zgrabna, ładniejszy design, lżejsza, płyta w środku odrobinę większa od chinola, ale aluminium poskąpili okrutnie. Jakby w chinach było w cenie złota.
Znaczy radiatory są, ale małe i każdy ma wentylatorek jak w laptopie. I każdy szumi jak mały odrzutowiec.
Prąd jałowy faktycznie 0,74A – 0,77A, więc dla tej mocy bajka. Plus dla Volta.
Pod obciążeniem tej samej lodówki 60W pobór o dziwo 7,1A i lekki szum. Tak, tak jeden z wentylatorków już szumi przy zasilaniu samej tylko lodówki. Cicho, ale mnie wku… Inni ponoć nie słyszą. Ja słyszę, bo moja nie wydawała żadnych dźwięków, a teraz coś szumi.
Włączam kolejne urządzenia jak np. lutownica itd. szumek z każdym następnym narasta. Ups.
No i wg filmu model ten nie da większej mocy, jak pamiętam, niż ~ok. 1700W, bo się wyłącza. Plus dla chinola. Dawał radę i 2100W.Podsumowując dodam, że wewnątrz chinol ma po 4 kable od zacisków, a Volt tylko po 2. Przekrój ten sam. Chyba wolę mojego chinola, ale nie podam modelu, bo pewnie co roku jest to inna marka. Chyba, że ktoś chce, to podam.
Jego wada to ten wyższy jałowy, ale u mnie są panele, a i tak dużą przetwornicę urządzenia włączają sobie same, więc problem jałowego nie występuje, a do zasilania drobnicy jest drugi, mały chinol z jałowym 250-280mA. Też nigdy na jałowym nie pracuje, bo ma co zasilać. Jeszcze jedną wadą mogłaby być wielkość i waga, ale jak widać to co powiększa chińczyka, to kawał aluminiowego bloku, którego w Volcie niestety poskąpili. Czyli na plus dla chinola. Więcej aluminium to więcej ciszy.
No i Volt w takim razie na sprzedaż, albo poleży na zapas.Fotki, bo oczywiście rozebrałem obie
Kable przy tej mocy poniżej 25 mm2 to nieporozumienie. Volt dał w zestawie 16 mm2.
Ciekawostką jest to, że chinol obciążany dużymi urządzeniami ciągnął nawet ponad 200A. Ale w zestawie były kable 25 mm2.
A na Volt jest napis prąd max. 123A. Coś tu delikatnie nie tak.
-
Włoskie kamperowanie „na dziko”
Rozmawialiśmy ze znajomymi kiedyś o dzikich miejscówkach we Włoszech.
Mam już jakąś niedużą bazę screenów, albo pozycji GPS. Tam gdzie byliśmy, nawet czasem robiłem fotki do „archiwum” …z obrzydzeniem. Bo w takim Livorno niby cywilizowany serwis, zrzut, a na zewnętrznych kratkach obok pudła na kota wywalone kupy, podpaski itd. bleee.Jeśli chodzi o Włochy, to mamy tu zaprzyjaźnione dwa kluby kamperowe. Nawet do jednego należymy. Mamy zaproszenie na zlot w maju. Trochę koliduje, bo mieliśmy być już gdzie indziej. Zobaczymy. Jesteśmy jedynymi obcokrajowcami.
Dzięki temu poznaliśmy parę załóg. Ale dziwolągi. Jednak daleko Włochom do Polaków, pomimo, że my Polacy byliśmy w szponach ruskich, a oni już jeździli kamperami.
Jak to jest pomiędzy Polakami? Widząc kampera z polską tablicą z reguły się pozdrawiamy. Tu w 99% bez kija nie podchodź. Co drugi chociaż „ciao” odpowie. I tyle.
Nawet jak znajomi Włosi przyjadą na dwa kampery to po 15 min każdy włazi do swojego kampera i gapi się w swój TV. Dosłownie ze 3x widziałem, że w takim przypadku jedni drugich zapraszają i razem robią żarcie, jedzą. Nie wiem, może na kempingach jest inaczej, bo na tych na dziko markiz się nie rozkłada. Krzesełka, stoliki to rzadkość, niby nie wolno, ale niektórzy ryzykują. Co natomiast wolno – potwierdzone od znajomej policjantki – najazdy, kliny itp. Używanie ich we Włoszech nie jest traktowane jako kempingowanie. No i mądrze, bo płaski ten kraj to nie jest, a takie kliny poprawiają bezpieczeństwo, coby np. nam taki kamper nie zjechał do przepaści. 🙂Zastanawiam się jeszcze czy wklejać zdjęcia, sprzed „mania” kampera. Myślałem, żeby nie, ale z drugiej strony nie chce mi się 50-ty raz jechać do Rzymu. Tam nawet makarony nie stają na dziko. Zobaczymy… 🙂
-
więcej fotek…
…CD
Oj jest tego do nadrobienia. Fotek sporo. Nawet udało mi się spotkać włoski patent na naprawę zderzaka zastosowany przez Polaka. Widać, ktoś tu dłużej mieszka niż my.
-
wzdłuż morza
Luty – marzec, powiedzmy to było prawdziwe zimowanie na południu. Trzymaliśmy się dość mocno pazurkami linii brzegowej, od okolic Folonica, aż po Civitavecchia, bo temperatury nocą spadały nawet do 0C, a dalej na północ, albo dosłownie 20 km wgłąb lądu potrafiły już spaść i po niżej zera. Kominek, który mieliśmy w wakacyjnym rozpieścił nas do temperatur 26C – 28C i jakoś nie przeszkadzało nam mieć takich temperatury i w kamperze. Sprawdziliśmy wiele miejsc i parkingów. Nie wszystkie były nadające się do „zamieszkania”, choć w sumie to naciągane, bo nie zdarzało nam się zostawać w jednym miejscu dłużej niż 3 dni, żeby nazywać to zamieszkaniem.
Poza jednym przypadkiem, gdzie zostaliśmy ponad tydzień, ale dojdziemy i do tego.
Generalnie Follonica – miasto nieprzyjazne kamperom. Nie ma ani jednego darmowego zrzutu, albo inaczej, jest jeden, ale brama zamknięta na 3 spusty. Od tubylców dowiedzieliśmy się o tym, że burmistrz miasta jest antykamperowy. Dziwne to, tym bardziej, że we Włoszech płaci się nie tylko podatek dochodowy, ale jeszcze regionalny i gminny. Jaki to ma związek? Ano taki, że w odróżnieniu od np. Polski, gdzie cały dochodowy idzie do kieszeni rządzących, no a przynajmniej większość, tu w regionie pozostają te części regionalne. Czyli turyści wydający pieniądze = kasa dla gminy, więcej turystów = więcej pieniędzy. Widać burmistrz w Follonica tego nie rozumie. Za to Cyganom oddali ładną cześć i mieszkańcy wku..eni. Ci jak się z nimi porozmawia, to wszystko powiedzą, co im na sercu leży.
W Piombino, jest parking dla kamperów, woda płatna i zrzut. Koordynaty później. Dziwnie za każdym razem widzieliśmy Policję przy parkingu. Ogólnie miasto problematyczne do stawania na dziko. Można, ale też nieprzyjazne. Aha pomiędzy tymi miastami jest kilka ciekawych miejsc, gdzie można stanąć jeszcze za darmo i zrobić zrzut. Np. przy Parco Costiero della Sterpaia jest kilka parkingów, zrzut, ale nie ma wody. Woda najbliżej w Follonica. Niestety zjeździliśmy za pierwszym razem kilka razy, bo makarony nie chciały nam powiedzieć gdzie. Pytaliśmy oczywiście innych kamperowiczów. Dla odmiany dla spotkanego bezdomnego Niemca nie było żadnego problemu. Wskazał nam dwa miejsca, gdzie tubylcy biorą wodę nawet do domów. Zawsze to mniej na liczniku.
A spotkany Niemiec opowiedział, nam, że postanowił 40 lat temu, że pierd..li system i na żydów nie będzie robił i tak sobie bezstresowo żyje, żebra i chłodne piwko pije. Hmmm jeszcze bardziej wyluzowany niż my.Oczywiście dowiedzieliśmy się o słynnym Suvereto, a raczej winiarni i zaopatrzyliśmy się w 20 literków tego pysznego czerwonego.
CDN…
-
kolejny chiński problem, teraz kamera cofania
Kolejny chiński problem. Może ktoś miał tak i coś doradzi. Wyczarowała się dziwna kondensacja na szybce w kamerce. Problem w tym, że wewnątrz. A niby hermetyczna. Nieszczelność kamerki? Lampa jest na 100% szczelna. Jest z 1cm kleju epoxy Patex. Kamerka wklejona na stałe. Zrobiło się tak niedawno. Nie wiem jak usunąć? Czekać na lato? Wywalić? Wstawić drugą, bo mam? No ale to musiałbym wklejać od nowa. Nie chce mi się.
Może suszarką do włosów lekko podsuszę?
Jeśli chodzi o różnice temperatur, to lampa od wewnątrz jest odizolowana od wnętrza potrójną warstwą alufoxa. Bo brałem już pod uwagę, że przyczyną jest to, że od wewnątrz ma ciepło, a zewn. zimno. Nie ma. No ale zdemontowałem klapkę serwisową i tam zimno. Sprawdziłem.Miał ktoś taki problem? Kamera kupiona oczywiście na allegro. Kosztowała ze stówkę, więc nie najtańsze badziewie.








































