podróże
-
Lochmaddy i motoryzacyjne dzieła sztuki
Następnego dnia, to już 21-szy lipca, postanawiam jednak sprawdzić jak to jest z tymi promami do Uig. Jadę do Lochmaddy i w razie czego zarezerwuję sobie prom na okolice 28-29 lipca, coby przed weekendem na koniec lipca wrócić na Skye. Czemu tak? A nie wiem. Intuicja mi mówi, że może więcej ludzi będzie chciało na ten weekend w środku wakacji czyli 29-30 okupować promy i zostanę na Hebrydach do sierpnia. To już za długo, bo zostały mi jeszcze te Uist’y zwiedzić, no i jednak chcę na tą bara-bara, znaczy Barra 🙂
W sumie 3 tygodnie na „tych” Hebrydach wystarczy.
Pewnie już tu nie wrócę, bo po co. Teraz zjeżdżę każdy zakątek i porobię fotki i w deszczu i słońcu i rano i wieczorem i w dzień i w nocy. Jak będzie słońce to -
polowanie na foki i Berneray Ferry Terminal, Berneray, North Uist
Wiecie co? Nigdzie dziś już nie jadę. Zostaję na tej wysepce. Jest na tyle mała, że w pół godziny objechałem chyba każdy zakątek i spodobały mi się 2 miejsca, gdzie widziałem kamperki, przyczepy i namioty. Bez szału, że setki. Dosłownie kilka. Na jednej ręce policzy. Ale jest sezon, to dobrze, że ktoś w ogóle tu przypłynął. A dziwne to tym bardziej, bo żeby kupić bilet na prom, to rezerwację trzeba zrobić minimum kilka dni , a nawet tydzień wcześniej. Ja dziś postanowiłem nie podejmować żadnych decyzji. Dziś grill i piwko nad morzem, najlepiej na plaży 🙂
No i gdzie są ci wszyscy turyści, którzy okupują te promy? Na drogach pusto, w ładnych miejscach pusto…
zjeżdżam z promu i jadę, jadę 2 mile i
-
w stronę Leverburgh Harris Ferry Terminal, czyli Uist czeka
Takie widoczki mam cały niemal czas 😉
Tak już czas. Kolejne wyspy czekają. Przede mną Berneray North Uist, North Uist, Benbecula, South Uist, South Lochboisdale, Eriskay i dalej może Barra i Vatersay… i kto wie co jeszcze.
Wiecie co? Pogoda znów do dupy. Szaro i buro, chwilami pada. Zjeździłem niemal każdą dziurę, trochę połaziłem. No i czas albo wracać na Skye, albo jechać dalej. Wolę jechać dalej.
Prom sprawdziłem wczoraj i bez problemu da się tego samego dnia co podjadę. Hahaha, nie, nie w internecie. Po prostu tam pojechałem i sprawdziłem, a później wróciłem na plażę. Cała wysepka (południowy Harris) to w sumie ze 20 mil z góry na dół, a może nawet i to
-
w błędnym kole na wyspach
Każda wyspa w zależności od wielkości daje większe lub mniejsze możliwości jej zwiedzania na 4 kołach. Rower też mam, bagażnik na rowery również, z tym, że nie zdążyłem go zamontować przed przyjazdem Grzegorza i pojechałem bez. Czyli zostaje mi albo na kołach, albo z buta, z tym, że zasięg od kampera jest ograniczony, bo po to go mam, żeby na noc wrócić, wykąpać się i wyspać wygodnie.
Te mniejsze wysepki mają z reguły jedną drogę wokół, czasem poprzecinaną kilkoma mniejszymi plus trochę bocznych. 1-3 dni to max na taką wysepkę. No chyba, że jest pogoda i chcemy spędzić kilka dni na plaży. Ale pogoda w tej części Szkocji to hmmm, brzmi trochę jak żart. Coś jak żart z zasięgiem internetu. 🙂
A wiecie, że to środek sezonu? Tak. Tam na południu w Hiszpanii, czy Włoszech albo Grecji jest teraz tłok, ścisk, upały i miliony turystów. Tu też jest sezon i też są turyści, tyle, że jest ich mniej niż spotykałem jeżdżąc po Europie …poza sezonem 🙂
I to jest sezon. Wiele miejscówek jest -
tu piękne hebrydy, a tu złomowiska i śmietniska
Chwilami można pomyśleć o co kaman. Co chwilę jakieś porzucone, rdzewiejące graty, albo wysypiska śmieci w tym lub innym miejscu. Już wstawiałem trochę takich fotek, więc wiecie o czym piszę.
Ok, ktoś powie, są na wyspie, nie mają jak zabrać albo utylizować. Ale do jasnej cholery gdy było sprawne, nowe to jakoś to przywlekli na wyspę. To jak z piwem na piknik, cięższe przynieść łatwo, ale puste puszki zabrać już nie.
Dla mnie nie ma wytłumaczenia. Jak w jedną się dało, to można i w drugą. No i ponoć w UE istnieje takie coś jak opłata recyklingowa. To co do kurwy nędzy?Im większe skupisko ludzi tym więcej śmietnisk i złomowisk. Ja rozumiem, że za 100 czy 200 lat ta rdzewiejąca kupa złomu w końcu zniknie. Przynajmniej ta, którą zeżre
-
południowy Harris i widok na Taransay
Nie, nie, to nie ten prom i nie dziś 🙂
Ten omijam, bo przecież nie będę jeszcze wracał do Uig na Skye. Hehe. Pewnie niektórzy myśleli, że toscaner już się na zwiedzał Hebrydy.
Przecież to dopiero początek 🙂
Kolejne dni planuję spędzić na południowej części wyspy Harris. Rozważałem czy nie pojechać z rozpędu na prom płynący na wyspę North Uist, ale ta część Hebrydów znów mnie urzekła swoim pięknem i postanowiłem zaglądnąć niemal w każdą dziurę, skręcić w każdą uliczkę. W sumie już kilka razy tak sobie błądząc zajechałem komuś pod dom hahaha. Na szczęście to nie USA i nikt ze strzelbą nie wychodzi. Z reguły ktoś pomacha ręką albo zagada. A skąd? To mówię „Poland”. „Holland”? Nie, nie -
w kierunku promu… czyli powrót na Harris, Tarbert i wyspę Scalpay
Opuszczając okolice Stornoway liczę się z tym, że mogę być znów bez zasięgu internetu przez ileś kolejnych dni. No ale nie dla internetu tu jestem. On jest potrzebny co kilka dni abym mógł robić w miarę bieżące wpisy na blogu. No i czasem wysłać jakieś fotki znajomym. Takie, których na blogu nie umieszczę 😀
Wracam na wyspę Harris. Nie planuję nigdzie dłuższych postojów. Planuję natomiast pojechać na Isle of Scalpay. W sumie wyspę Lewis poza dwoma miejscami zjeździłem całą. Szkoda, że przez sporo czasu pogoda była do dupy.
Czas wrócić na Harris no i pasuje wreszcie pojechać na - awarie i naprawy w kamperze, koordynaty GPS, podróże, przydatne w kamperowaniu, Szkocja, tematy techniczne
w koło komina, małe serwisy i zakupy
Czasem trzeba odpocząć, trochę się poopalać jeśli jest okazja. Niedawno było kilka okazji poleżeć na plaży. No może z kąpielą to dla twardzieli. Tu przy kamieniach plaży nie ma, ale jest zasięg internetu, ciepło, w układzie webasto znów pojawił się wyciek. Szlak by znów trafił tych co sprzedali mi te węże. Ale naprawa to 20 min. Po za tym cieplutko i aż się chce coś pogrzebać. Ostatnio klocki wymieniałem w Fort William. Ale kiedy to było? Porządków nie liczę, bo w tak małej przestrzeni jaką jest kamper, trzeba mieć porządek cały czas. Odkurzanie itp. No i płukanie układu wodnego, a bardziej odpływowego co jakiś czas. Zwłaszcza gdy w okolicy jest woda. Mycia kampera nie liczę, bo od tego jest deszcz 🙂
Gdyby ktoś przeoczył, to podaję namiar na miejsce:
58°11’54.7″N 6°44’42.0″W























