-
nadal gorąco…
No i miało być załamanie pogody, nawet poczyniliśmy plany na dłuższą objazdówkę po „dolnych” partiach północnych Włoch, ale widać dla makaronów załamanie pogody, to 1-2 dni temperatur poniżej +30C. Ufff. Przyśpieszyliśmy, tu chłodniej (niebawem zdradzę gdzie) i myślę, skrobnę coś, fotki obrobię, otwieram foldery… 🙁 przez ostatnie 1,5 mies na trzaskałem ponad 6 tys. zdjęć!!!
Standard. Ehhh. Chciało się relacji i blogów pisać to teraz mam…W każdym razie widzę, że skończyłem na Vagli Sotto. Ciekawa sprawa, bo ostatnio poleciłem tą miejscówkę jednej z załóg z Polski (pozdrowienia dla Konrada z żoną) i pojechali, okazało się, że belka wisi i nie da się wjechać. Widać makarony kombinują podobnie. Skoro kemping z boku, to trzeba posmarować, żeby „władza” belki powiesiła i takie kamperki więcej nie wjadą. No zaskoczyło mnie to. Miejscowi nam wtedy mówili, że co roku latem dużo ludzi kamperuje tam.
Czyli miejscówka wylatuje 🙁 - gotowanie w kamperze, kuchnia, modyfikacje i ulepszenia, podróże, tematy techniczne, Toskania, Włochy
okno dachowe i poziomki
Zrobiły się zaległości. Ostatnie 3 tygodnie to przygody i lenistwo. Do tego ostatnie upały dały się we znaki. Gdy na zewnątrz +36C w cieniu, to nie chce się siedzieć w kamperze, a na pewno obrabiać kilkuset fotek. W ostatnim tygodniu ratowaliśmy się moczeniem tyłków w jeziorze Trasimeno i chłodnymi napojami. Zrobił się mały międzynarodowy meeting. Wypiliśmy duuużo napojów. Znowu poznaliśmy sporo osób, a nawet kamperowiczów z Nowej Zelandii. Kupili kampera w Europie, po przylocie i od kilku miesięcy sobie też jeżdżą. Oczywiście musieli spróbować Śliwowicy. Dodatkowo dołączyli nad jezioro poznani wcześniej Niemcy. Przy okazji naprawiłem im kilka rzeczy w elektryce, w tym poluzowane niektóre kable i zrobiłem małą modyfikację w instalacji ich Hymera. A dwa dni później kolejny kamper w którym …ludzie z NZ. Zdziwili się, że właśnie się rozminęli z rodakami. Hehe ci też kupili kampera w Europie i …spróbowali Śliwowicy. 😀
Widząc prognozy i temperatury po nawet +45C postanowiliśmy zwiać tam gdzie chłodniej. W Apeniny. Po drodze kupiłem jeszcze coś do małej modyfikacji naszego kampera.
Wczoraj jej dokonałem. Ta modyfikacja plus temperatury w górach pozwoliły odetchnąć. M. wręcz zaczęła ubierać wieczorem sweter. Na razie zostajemy. Jest jak zawsze ślicznie i przy okazji chłodno.
A że jest niedziela i setki turystów i kamperowiczów, to dzisiejszy dzień spędzamy w kamperze. Możliwe, że lada chwila dorzucę trochę fotek i zobaczycie, co robiliśmy przez ostatnie 3 tygodnie. 😛 - awarie i naprawy w kamperze, budowa, jak zbudować samemu kampera, modyfikacje i ulepszenia, sprawy techniczne bloga, tematy techniczne
modyfikacje i naprawy w kamperze przeniesione do nowych kategorii
Ponieważ od pół roku śmigamy sobie kamperkiem po Europie czyli jest już zbudowany, to w tym miejscu (budowa kampera) postanowiłem dodawać tylko wpisy o nowych rzeczach, które powstaną w kamperze, a nie do końca będą to modyfikacje czy naprawy. Co np.? Np. oklejenie zewnętrze, montaż bagażnika na rowery i jeszcze kilka innych rzeczy, których nie zdążyłem zrobić podczas budowy.
Gdy relacja będzie dotyczyła jakiś napraw w kamperze czy problemów technicznych z pojazdem, to będę je umieszczał w dziale awarie i naprawy w kamperze
Jeśli natomiast będę robił jakieś zmiany czy modyfikacje już istniejących rzeczy, to postanowiłem dla porządku pisać o nich w dziale specjalnie do tego stworzonym czyli modyfikacje i ulepszenia
-
fotograficzna wycieczka po wnętrzu kampera toscanera
Kamperek od prawie pół roku w trasie, a ja nie wstawiłem fotek po wykończeniu wnętrza. Ale nie chciałem psuć niespodzianki, bo planowaliśmy być w Polsce na kilku zlotach, a po tych wizytach chciałem dopiero umieścić fotki tutaj. Czyli chciałem, aby kampera zobaczyli najpierw znajomi na żywo, a później pokażę go wszystkim w internetach. No ale ze zlotami nie wyszło. Kilka osób się upominało, więc wstawiam wreszcie kilka fotek jak kamperek wygląda gotowy. Ściany to cegła, trochę ważą, ale… 🙂
Oczywiście żartuję, na ścianach tapeta z flizeliny, w łazience winylowe wodoodporne, a meble mają okleinę PCV.
Fotki pstryknięte na szybko, na prośbę tych co nie widzieli. Po niemal pół roku użytkowania kamperka pojawiły się już nawet jakieś drobne obicia, czy zabrudzenia. Nie mam tylko kratek do nawiewów. Nigdy ich nie było, bo w makaroni nieosiągalne w potrzebnym mi rozmiarze. Te co by ewentualnie pasowały w cenie ze złota. Kupię będąc w Polsce za grosze. Bez kratek nawet lepiej grzało w zimie.Ok, ale teraz już te fotki gotowego kamperka w środku:
-
pierwsze święta w kamperze
Jakby nie było święta w kamperze będą, Mamy nawet choinkę. Trochę w 2D, ale kto powiedział, że choinka, to ma zawsze być drzewko.
Do tego dostaliśmy świąteczne światełka ledowe i w kamperze panuje miniaturowy (adekwatny do powierzchni m2) świąteczny nastrój.
Co do planów. Gazu w butli zostało ok. 1kg, i wczoraj dokupiłem 8 kartuszy do kuchenki zewnętrznej. Z gazem tak już jest, że albo kończy się o 3 nad ranem jeśli ktoś ma ogrzewanie gazowe, albo dokładnie w święta, jeśli służy do gotowania. I nie żartuję, bo jednego roku we Włoszech skończył się dokładnie w wigilię i trzeba było jeździć i szukać gdzie tu wymienić butlę. Teraz gazu mamy aż nadto wiedząc ile zużywamy.
Nie planujemy robienia aż 12 świątecznych potraw, ale zaledwie 7-8 powinno być. Nie wiem kto to przeje. 😛Zresztą na pewno będzie relacja z gotowania i świętowania w górach Szkocji. Poza tym przeskanowałem pogodę i jest nadzieja na śnieg w górach w parku Cairngorms. Wg aplikacji, WU, którą kiedyś podawałem jest spore prawdopodobieństwo na śnieg. Chyba jedyne miejsce w całym UK. No jeszcze gdzieś całkiem na północy, ale to setki mil.
-
Trochę fotek…
Teraz trochę fotek…
Jak w średniowieczu po zmroku, kamperek czeka pod murami miasta

Widać nie tylko my czekaliśmy na tym parkingu do rana


-
Vagli sotto
Vagli Sotto – całkiem przyjazne miasteczko. W sierpniowym sezonie mieszka tu ok. 50 osób. Teraz pustka, ponoć 20 kilka. Ludzie przesympatyczni, chociaż na Amiata też super mili, ale tam kantowali na wszystkim nawet o 1/3. Tu nie mieliśmy okazji przetestować, bo czynny był tylko bar. O ile można orżnąć kogoś na kawie? Nas nic. My płacimy włoskie stawki. Max 1 euro za kawę. Więcej płacą tylko turyści, którzy tym samym nieświadomie padają ofiarą przestępstwa skarbowego. Tak tak, gdy widzicie cenę za kawę 1€, a wołają np. 3 przy płaceniu, to kupujecie, bierzecie paragon, dzwonicie na Guardia di Finanza. Knajpa leży, dostają sowitą karę, bo to jest przestępstwo w tym kraju. I wierzcie mi, że na takie coś reagują duuużo szybciej niż np. na zgłoszenie o kradzieży. 😀
A zwrot różnicy i tak dostaniecie. A jaka satysfakcja przy tym. 🙂Ale wracamy do fotek z Vagli Sotto, bo miasteczko na swój sposób urocze.
-
Faaaajowy kamperek. Jak mówią znajomi Włosi „Ferraristą” się rodzi, a nie zostaje.
Coś chyba w tym jest, bo jedni znajomi, którzy mają Ferrari, mówią, że trzeba mieć nerwy, żeby tym jeździć – nic tak się nie psuje jak właśnie Ferrari. 😛
I jeszcze trochę fotek z okolicy:


































