-
południowy Harris i widok na Taransay
Nie, nie, to nie ten prom i nie dziś 🙂
Ten omijam, bo przecież nie będę jeszcze wracał do Uig na Skye. Hehe. Pewnie niektórzy myśleli, że toscaner już się na zwiedzał Hebrydy.
Przecież to dopiero początek 🙂
Kolejne dni planuję spędzić na południowej części wyspy Harris. Rozważałem czy nie pojechać z rozpędu na prom płynący na wyspę North Uist, ale ta część Hebrydów znów mnie urzekła swoim pięknem i postanowiłem zaglądnąć niemal w każdą dziurę, skręcić w każdą uliczkę. W sumie już kilka razy tak sobie błądząc zajechałem komuś pod dom hahaha. Na szczęście to nie USA i nikt ze strzelbą nie wychodzi. Z reguły ktoś pomacha ręką albo zagada. A skąd? To mówię „Poland”. „Holland”? Nie, nie -
dach i panele, czyli jeszcze więcej prądu
Małe przemyślenia na temat dachu i paneli.
Czemu? Bo w tym roku już pewnie nie zdążę ani sprzedać, ani zbudować kolejnego, więc zrobię ostatni upgrade obecnego kamperka na wyjazd na południe czyli Hiszpania, Maroko itd, a wiosną zobaczymy. Pewnie już przesiądę się na nowszego.
Szukałem bazy na kolejnego przez 4 miesiące i dałem sobie spokój. Zresztą pisałem o tym.
Czyli zima na południu, a tam panele się przydadzą, czyli robimy upgrade.Szlajając się ostatnio sporo promami pogapiłem się trochę na dach i jednak da się upchać nie tylko o 140W więcej. Szacuję, że z małą modyfikacją zmieszczę nawet do 550-600W na dachu i to pozostawiając okno.
Jedyny problem to
-
w kierunku promu… czyli powrót na Harris, Tarbert i wyspę Scalpay
Opuszczając okolice Stornoway liczę się z tym, że mogę być znów bez zasięgu internetu przez ileś kolejnych dni. No ale nie dla internetu tu jestem. On jest potrzebny co kilka dni abym mógł robić w miarę bieżące wpisy na blogu. No i czasem wysłać jakieś fotki znajomym. Takie, których na blogu nie umieszczę 😀
Wracam na wyspę Harris. Nie planuję nigdzie dłuższych postojów. Planuję natomiast pojechać na Isle of Scalpay. W sumie wyspę Lewis poza dwoma miejscami zjeździłem całą. Szkoda, że przez sporo czasu pogoda była do dupy.
Czas wrócić na Harris no i pasuje wreszcie pojechać na - awarie i naprawy w kamperze, koordynaty GPS, podróże, przydatne w kamperowaniu, Szkocja, tematy techniczne
w koło komina, małe serwisy i zakupy
Czasem trzeba odpocząć, trochę się poopalać jeśli jest okazja. Niedawno było kilka okazji poleżeć na plaży. No może z kąpielą to dla twardzieli. Tu przy kamieniach plaży nie ma, ale jest zasięg internetu, ciepło, w układzie webasto znów pojawił się wyciek. Szlak by znów trafił tych co sprzedali mi te węże. Ale naprawa to 20 min. Po za tym cieplutko i aż się chce coś pogrzebać. Ostatnio klocki wymieniałem w Fort William. Ale kiedy to było? Porządków nie liczę, bo w tak małej przestrzeni jaką jest kamper, trzeba mieć porządek cały czas. Odkurzanie itp. No i płukanie układu wodnego, a bardziej odpływowego co jakiś czas. Zwłaszcza gdy w okolicy jest woda. Mycia kampera nie liczę, bo od tego jest deszcz 🙂
Gdyby ktoś przeoczył, to podaję namiar na miejsce:
58°11’54.7″N 6°44’42.0″W -
kamienne kręgi, miejsca mocy i inne historie
Stojące kamienie czyli Callanish Standing Stones już widzieliście, bo tu byliśmy z Grzegorzem. Ale wtedy padało i wiało. Szybkie fotki, meldunek na fakebuku i pojechaliśmy dalej. Wiedziałem, że w okolicy są jeszcze inne kamienne kręgi, więc postanowiłem odwiedzić to miejsce jeszcze raz i zostać w okolicy na noc. Poczuć moc tego miejsca jeszcze raz. I wiecie co? Warto było. Pogoda dopisała. Zobaczyć to magiczne miejsce przy zachodzie słońca to coś niesamowitego. Przy okazji dowiedziałem się od tubylców, gdzie są inne kręgi i poznałem „sleeping beauty” czyli śpiącą piękność. Chwilę mi zeszło zanim ją dojrzałem. Ale robi wrażenie. Chociaż niektórzy powiedzą, że ludzie wszystkiego się dopatrzą w kamieniach czy tam nawet jakiejś plamie.
Kto wypatrzy śpiącą piękność?
-
Bosta Iron Age House czyli chata z epoki żelaza z widokiem na morze
Planowałem odwiedzić to miejsce wcześniej, ale pamiętacie, lało i lało. Nic się nie chce, gdy pogoda do dupy. No może włączyć film, albo posiedzieć przy internecie. Tak zaraz powiecie, oooo co to za podróże, że mu przeszkadza desz. Ja to bym nawet w deszczu zwiedzał czy zwiedzała. Tak, gdybym pojechał na 2 tygodnie na wakacje, to też korzystałbym w pełni, czy śnieg czy deszcz. Brodził w błocie, bo przecież wakacje są raz na rok, albo mam kilka dni na to.
Ja mam to w dupie, bo jeżdżę sobie kamperem tu i tam już 3-ci rok. Jak pada, to mogę poczekać i zwiedzać planowane miejsca gdy jest pogoda. Fotki gdy leje też z reguły są do dupy. Chcecie oglądać szare fotki?to ta chata, ale o tym poniżej…
-
powrót do przeszłości , czyli zasięg na Hebrydach zewnętrznych
Jeśli ktoś planuje zwiedzać Szkocję i mieć kontakt ze światem, to nie jest to do końca takie proste. Ok, jeśli telefon ma służyć do dzwonienia, to w roamingu z reguły (nie wszędzie) złapiemy jakąś sieć. Problem zaczyna się, gdy chcemy używać naszego telefonu do połączenia z internetem. Niemal wszędzie wszystkie natywne sieci pokażą „G”. Tak G, nawet nie „E” czyli EDGE. G – GPRS. O 3G zapomnijcie. GPRS używałem w Polsce z 15 lat temu. Jeszcze wcześniej internetu w dzwanianego. Miałem Nokię 888 czy jakoś tak z portem podczerwieni i i poprzez ten port przekazywało internet do laptopa. Stare czasy 🙂
Później miałem Nokię 6310i i mam ją do dziś. Ma teraz dokładnie 15 lat i bateria nadal trzyma 2 tygodnie 😀
A jeśli dobrze pamiętam, to -
weekend w Stornoway, nareszcie słońce i jakieś kolory
Tak, wróciliśmy do Stornoway. I tak leje i leje, więc do dupy z takim zwiedzaniem. W mieście jest zasięg sieci, więc nadrobię kilka rzeczy i przygotuję kolejne do zwiedzenia. Przy okazji tankowanie, zakupy w jedynym na wyspach Tesco. A i czterołapowi muszę kupić żarcie, bo się kończy. A je tylko z dwóch wybranych firm. W wiejskim sklepiku raczej nie dostanę. Tak sobie siedzimy na przystani, a z nami jeszcze z 10 kamperów z Niemiec, Francji, Holandii, no i oczywiście z UK. Jedne przyjeżdżają, inne odjeżdżają. Ktoś pali w piecu. Tak, tylko +12C w dzień, to dupy nie urywa. W nocy jeszcze zimniej. Sprawdzam pogodę. Od poniedziałku słońce. Niby przez cały tydzień. Fajnie, czyli z miasta ruszam w poniedziałek, po zrobieniu zakupów. Tesco w niedzielę nieczynne. Stacje benzynowe w niedziele nieczynne. Wszystko zamknięte. Nic nie ma. Jak w Białymstoku. 😛
Poniedziałek:























